CoSTa's Family Page

Icon

Nas dwóch, one dwie plus cała reszta gangu zwanego Rodziną. Nasze przypadki, wypadki i odpadki. Nasze historie małe i wielkie. Nasze życie sote. Batteries not included.

O co chodzi Kaczyńskiemu?

10-go kwietnia tego roku pisałem w jednym ze swoich wpisów:

Co zrobi Jarosław Kaczyński w obliczu tak ogromnej, osobistej tragedii? Czy zachowa trzeźwość oglądu rzeczywistości (z czym już teraz miał ogromne problemy)? Czy nie zacznie propagować jakichś kolejnych układowych i spiskowych teorii? Oby nie, oby stanął na wysokości zadania i poradził sobie z osobistym kryzysem i nie wywoływał politycznej jatki w naszym kraju. Niestety, jest to człowiek do takich rzeczy zdolny…

Dziś widzę, że moje obawy zaczynają się ziszczać w najgorszym możliwym scenariuszu. PiS poszło na wojnę totalną i zbytnio już tego nawet nie ukrywa. Po przedwyborczej „przemianie” wizerunku zafundowanej naiwnym (z których – o zgrozo – bardzo wielu to łyknęło), Kaczyński postanowił wrócić do swojej ulubionej retoryki i snucia kolejnych spiskowych teorii. Pomagać mają mu w tym parlamentarzyści, politycy i członkowie PiSu a tych, którzy powrotu do emocjonalnego stanu sprzed kampanii nie chcą, zaczyna się odsuwać na boczne tory.

Kaczyński (a więc PiS) ruszył do boju. Pytanie tylko, do boju o co tak właściwie cała ta gromada dziwnych ludzi rusza? Bo na pewno nie o bój o wyjaśnienie przyczyn katastrofy smoleńskiej tu chodzi. Tę już dawno PiS i okolice na swój sposób sobie wyjaśniły ale teraz ruszają do czegoś, czego nie do końca rozumiem – do polowania na czarownice i to polowania, w którym sam akt pogoni jest najważniejszy a domniemane czarownice liczą się jakby mniej. I w którym nie tak do końca (prócz ludziom PiSu) jest wiadomo, kto ową czarownicą jest. Problem bowiem w tym, że w demokracji czarownicy trzeba fakt bycia czarownicą udowodnić, a z tym jak zwykle w PiS problem ogromny.

Smutne i całkowicie odrzucające moją etykę jest polityczne żerowanie na trupach swoich (i nie tylko swoich) kolegów przez PiS. To co robi aktualnie ta partia, w najwyższy możliwy sposób zohydza tę formację w oczach ludzi choć odrobinę myślących i wrażliwych. To jawny skandal i pogwałcenie wszelkich norm cywilizacyjnych i moralnych, o prawnych zapewne już nie wspominając. Festiwal niepodpartych żadnymi dowodami pomówień i insynuacji pod adresem rządu kraju, w którym mieszkam i którego jestem obywatelem, obraża nie tylko ten rząd i jego struktury ale także mnie, obywatela owego kraju. PiSowskie chamstwo zaczyna już sięgać zenitu a dowiedziawszy się, że krytykując bardzo słabą prezydenturę Lecha Kaczyńskiego pośrednio przyłożyłem rękę do jego śmierci w katastrofie, nie wiem czy śmiać się, czy płakać z żalu nad gromadą idiotów podobne wnioski wysnuwających, czy też może pozwać tę bandę za pomówienie. Są bowiem granice publicznego duskursu drogie PiS. Wam nieznane oczywiście, bo wynikające z nico wyższej cywilizacyjnej świadomości, niemniej istnieją i tylko czekać, aż w końcu opluwani przez was ludzie zaczną wam o tym przypominać na drodze sądowej.

Nie życzę sobie panie Macierewicz, Kaczyński etc. by fakt mojego krytykowania osoby Lecha Kaczyńskiego jakoś wiązać z jego śmiercią. Nie życzę sobie ciągłego i niepopartego żadnymi dowodami negowania prawidłowości funkcjonowania organów tego państwa. Jeśli macie jakieś dowody zamiast coraz głupszych, coraz bardziej kuriozalnych, coraz zabawniejszych (i to w obliczu tragedii między innymi WASZYCH kolegów i koleżanek) i coraz bardziej absurdalnych teorii – dajcie mi je poznać a sam skoczę do gardła rządowi tego kraju. Póki co robicie sobie jaja z tragicznej śmierci 96 osób, ponoć – wedle waszych słów – elity tego kraju. Skoro tak traktujecie elity tego kraju, wolę nie wiedzieć jak traktujecie jego zwykłych mieszkańców. Jeśli tak traktujecie pamięć o swoich kolegach i koleżankach, wolę nie wiedzieć jak traktujecie swoich wyborców…

PiS rozpętało wojnę i każdy myślący człowiek doskonale wie, o co w niej chodzi. Chodzi o to, by gonić króliczka a nie o to, by nie daj boże go złapać. PiS robiło to nie raz i nie dwa i mamy już jako obserwatorzy w tych całych pogoniach niejakie doświadczenie. Ale tym razem PiS przekracza wszelkie możliwe granice przyzwoitości i zwykłego, prostackiego chamstwa. Na to zgody nie ma i nie będzie. Bo prócz Lecha Kaczyńskiego zginęło tam mnóstwo innych ludzi, wokół których rozpętywanie przedwyborczego cyrku to objaw zwykłej kpiny z ich śmierci i cierpienia ich bliskich.

Demokracja ma to do siebie, że w przestrzeni publicznej mogą istnieć różne dewiacje. Ma też jednak to do siebie, że ludzie widzący te dewiacje mogą na nie reagować. Reagujcie proszę, nie dajcie sobie zamknąć ust kuriozami wygadywanymi przez Kaczyńskiego i Macierewicza oraz coraz to bardziej idiotycznymi teoriami wysnuwanymi przez ludzi im ideowo bliskich. Przede wszystkim zaś nie pozwalajcie na nazywanie Was współwinnymi jakiejś wyimaginowanej zbrodni li tylko dlatego, że pozwoliliście sobie na krytykowanie Lecha Kaczyńskiego czy posiadanie innego zdania niż coraz bardziej mam wrażenie psychicznie niestabilny prezes PiS.

O co więc chodzi Kaczyńskiemu? Dalibóg – nie wiem. Jeśli chodzi mu o zohydzenie wizerunku swojej partii, jest na jak najlepszej drodze. Straszne jest jednak to, że znajduje wśród ludzi bardzo pokaźną ilość zwolenników swoich teorii, swojego stylu prowadzenia polityki i swojego żerowania na zmarłych. I tu widzę pewną przestrzeń na polityczną kalkulację: utwardzenie elektoratu i oderwanie go jeszcze bardziej od rzeczywistości kraju, w którym ów elektorat żyje. I chyba o to chodzi Kaczyńskiemu etc. Temat zastępczy w postaci Smoleńska pozwoli na kompletne oderwanie się od tworzenia programu politycznego i jakiejś gospodarczej alternatywy dla propozycji PO. Bo to są trudne sprawy i wymagające ludzi daleko bardziej wykształconych i obytych niż Macierewicz a takich zaufanych ludzi Kaczyński zwyczajnie nie ma. Ci trzeźwo myślący sami sadzają się w ostatnich pisowskich ławkach bo najprawdopodobniej zostało im jeszcze tyle godności i wrażliwości, by w smoleńskiej hucpie udziału nie brać. Reszta to stado gotowe wykonać wszystko, co wódz każe. I zdaje się, że to działa.

Szok…

Zginęła dziś głowa naszego państwa. Wraz z prezydentem i jego małżonką zginęły znaczące osobistości naszego życia publicznego, w tym jedne z najbardziej znanych nazwisk aktualnej opozycji. Do tego wierchuszka sił zbrojnych, parlamentarzyści…

Nigdy nie lubiłem naszego prezydenta i jego brata i nigdy tego nie ukrywałem. Nie cierpiałem Wassermana czy Gosiewskiego. Uważałem, że szkodzą życiu politycznemu i publicznemu w tym kraju wprowadzając do kultury politycznej standardy nie mające zbyt wiele wspólnego z cywilizowanymi. Nie zgadzałem się (i nadal nie zgadzam) z ich metodami prowadzenia polityki.

Ale to, co się dzisiaj stało, przechodzi wszelkie wyobrażenie. Mogę być czyimś przeciwnikiem ale to jest szok.

Tragedia jak wiele innych samolotowych – giną ludzie i jest ich po prostu strasznie żal. Jeszcze więcej ludzi ginie w wypadkach samochodowych, ot życie. Szokiem dla mnie jest skala spustoszenia, jakie tragedia jednego samolotu mogła poczynić w naszym życiu publicznym i politycznym. Nie mam żadnych wątpliwości, że dojdzie do ogromnej zmiany na naszej scenie politycznej, że śmierć najbardziej rozpoznawalnych twarzy opozycji zmieni ton debaty politycznej i rozłożenie akcentów w dyskursie. Mamy kraj, w którym znaczna część kojarzonej z mediów opozycji po prostu przestała istnieć. Co w takim wypadku się wydarzy? Jak będą wyglądały zbliżające się wybory prezydenckie i późniejsze – parlamentarne, kiedy na prawicy kadry skurczyły się tak gwałtownie i tak tragicznie? Co zrobi Jarosław Kaczyński w obliczu tak ogromnej, osobistej tragedii? Czy zachowa trzeźwość oglądu rzeczywistości (z czym już teraz miał ogromne problemy)? Czy nie zacznie propagować jakichś kolejnych układowych i spiskowych teorii? Oby nie, oby stanął na wysokości zadania i poradził sobie z osobistym kryzysem i nie wywoływał politycznej jatki w naszym kraju. Niestety, jest to człowiek do takich rzeczy zdolny…

Można tylko współczuć ofiarom i ich bliskim ale też trzeba patrzeć teraz rządzącym i opozycji na ręce. Bardzo uważnie. Mamy do czynienia z kryzysem politycznym. Warto by było uświadomić rządzącym i opozycji, że muszą odpowiedzialnie się wobec tego kryzysu zachować.

Wyjazdy i rozjazdy

Od jakiegoś już czasu robię w swojej firmie za zwierzę detepowo-marketoidowe. Taki miks zafundowano mi po wylaniu mojego szefa, którego obowiązki musiały w związku z tym zejść w hierarchii nieco niżej (szkoda, że nie poszły za tym i pieniądze no ale cóż począć poza tupnięciem nóżką?) i dostało się kilku osobom po ich czasie pracy dodatkowo. Ot sytuacja jakich wiele w korporacjach chciałoby się rzec. W czym więc problem?

W sumie prócz permanentnego braku czasu i zmęczenia tak po prawdzie to w niczym. Właśnie siedzę nad dwoma projektami, które jakoś budżetuję, ugaduję i w temacie których odbywam spotkania. A w międzyczasie się uczę. Dużo, szybko i w najlepszy możliwy sposób, bo na żywej tkance wydawanego na promocję pieniądza. I widzę, jak bardzo brakuje mi wykształcenia kierunkowego, znajomości terminów odpowiednich, pewnego obycia z marketingowymi tematami.

Skutkiem ubocznym zaczynają być wyjazdy i spotkania. To dla mnie, siedzącego do tej pory na dupie przed kompem i pielęgnującego hemoroidy kolesia – nowość. Nie to, żebym miał jakieś w kontaktach z ludźmi problemy ale wyjazd polegający na przejechaniu połowy Polski, godzinnym pogadaniu i powrocie to dla mnie do tej pory była kompletna strata czasu i strasznie dupne podejście do zarządzania zasobami. Przekonałem się jednak, że kiedy takie spotkanie zaczyna dotyczyć całkiem sporych budżetów, zaczyna być widać sens tego całego bujania się po świecie. Po prostu nie wszystko da się załatwić przez telefon czy Skype. Czasem spotkanie oko w oko jest po prostu niezbędne.

Zaczyna mnie to fascynować. Oderwanie granatem od komputera przez moją firmę początkowo traktowałem jak zamach na siebie i swoje zasiedziane królestwo. Jednak przekonawszy się naocznie, jak bardzo potrafi być taka zmiana inspirująca i motywująca, zaczynam rozumieć ideę karuzeli stanowisk. Zbyt długie siedzenie w jednym miejscu to prócz hemoroidów także spore samoograniczenie. I nawet jeśli niezbyt mi się to podoba czasami, muszę przyznać, że takie zmiany w życiu trzydziestopięciolatka to całkiem fajna sprawa.

Niestety są i mniej fajne skutki owych zmian. Maili już praktycznie nie czytam, bloga już praktycznie nie prowadzę, na jakiekolwiek zajęcia pozapracowe i związane z rodziną czasu i chęci po prostu brak. Zasuwanie za dwóch kończy się w jeden przewidywalny sposób: zmęczeniem. Sytuacja jest owszem mobilizująca ale po iluśtam godzinach zasuwania człowiek ma chęć na reset i niewiele więcej. Wczorajsze fragowanie w Killzone 2 to właśnie taki przyjemny sposób na odreagowanie i wyłączenie myślenia, w zamian zaś przynajmniej na krótko włącza się aparat bluzgania i wyzywania Voytassa od ostatnich za ciągłe wsadzanie śrutu w plecy :). Niezbyt to twórcze ale na twórczość po prostu nie mam ochoty.

Zapowiadają się w mojej pracowej „karierze” zmiany mniejsze i większe. Ciekawym bardzo, jakie będzie to miało przełożenie na dotychczasowy tryb życia. Póki co średnio mnie się te zapowiedzi zmian podobają. Stałe uczucie wypompowania i wynikająca z niego niechęć do robienia czegokolwiek nie są sposobem na życie. Jeśli dalej będzie to brnęło w jakimś nieustalonym kierunku, zapewne dokonam jakiejś małej pracowej rewolucji i albo zmienię robotę (idę do brata kopać rowy, płaci całkiem nieźle a robota ma same plusy :)), albo wydarzy się coś jeszcze innego. Ciekaw jestem bardzo, co to może być…

BTW – kto powiedział, że na klawiaturze iPhone nie da się pisać? Zapieprzam na tym aż miło patrzeć :). Wpis powstał dosłownie między przesiadkami…

Monitor dla papy CoSTy

Droga rodzinko (a może i jakiś sponsor się znajdzie, kto wie :)). No niestety, brak monitora do komputera boli strasznie. Nie ma na czym zdjątek i filmików obrabiać (no i Gutka wcale nie widać na stronie), nie ma jak żyć po prostu. Gromadzę powoli (a właściwie to wcale bo zawsze są jakieś inne wydatki) zasoby na nowy monitorek ale jeśli macie jakieś zbędne eurasy w portfelach drogie moje ciotki, to ja je bez skrupułów przyjmę. Znacie mnie :)

Kliknięcie na powyższy obrazek przeniesie do płatności PayPal, gdzie (jeśli jeszcze nie macie) można sobie konto założyć i wygodnie kasę przelewać.

Żebrzę? Jasne! Wstydzę się? Ani trochę :)

Logowanie

Ostatnie komentarze

Lifestream