lip 26, 2010; wyświetleń: 777 30
O co chodzi Kaczyńskiemu?
10-go kwietnia tego roku pisałem w jednym ze swoich wpisów:
Co zrobi Jarosław Kaczyński w obliczu tak ogromnej, osobistej tragedii? Czy zachowa trzeźwość oglądu rzeczywistości (z czym już teraz miał ogromne problemy)? Czy nie zacznie propagować jakichś kolejnych układowych i spiskowych teorii? Oby nie, oby stanął na wysokości zadania i poradził sobie z osobistym kryzysem i nie wywoływał politycznej jatki w naszym kraju. Niestety, jest to człowiek do takich rzeczy zdolny…
Dziś widzę, że moje obawy zaczynają się ziszczać w najgorszym możliwym scenariuszu. PiS poszło na wojnę totalną i zbytnio już tego nawet nie ukrywa. Po przedwyborczej „przemianie” wizerunku zafundowanej naiwnym (z których – o zgrozo – bardzo wielu to łyknęło), Kaczyński postanowił wrócić do swojej ulubionej retoryki i snucia kolejnych spiskowych teorii. Pomagać mają mu w tym parlamentarzyści, politycy i członkowie PiSu a tych, którzy powrotu do emocjonalnego stanu sprzed kampanii nie chcą, zaczyna się odsuwać na boczne tory.
Kaczyński (a więc PiS) ruszył do boju. Pytanie tylko, do boju o co tak właściwie cała ta gromada dziwnych ludzi rusza? Bo na pewno nie o bój o wyjaśnienie przyczyn katastrofy smoleńskiej tu chodzi. Tę już dawno PiS i okolice na swój sposób sobie wyjaśniły ale teraz ruszają do czegoś, czego nie do końca rozumiem – do polowania na czarownice i to polowania, w którym sam akt pogoni jest najważniejszy a domniemane czarownice liczą się jakby mniej. I w którym nie tak do końca (prócz ludziom PiSu) jest wiadomo, kto ową czarownicą jest. Problem bowiem w tym, że w demokracji czarownicy trzeba fakt bycia czarownicą udowodnić, a z tym jak zwykle w PiS problem ogromny.
Smutne i całkowicie odrzucające moją etykę jest polityczne żerowanie na trupach swoich (i nie tylko swoich) kolegów przez PiS. To co robi aktualnie ta partia, w najwyższy możliwy sposób zohydza tę formację w oczach ludzi choć odrobinę myślących i wrażliwych. To jawny skandal i pogwałcenie wszelkich norm cywilizacyjnych i moralnych, o prawnych zapewne już nie wspominając. Festiwal niepodpartych żadnymi dowodami pomówień i insynuacji pod adresem rządu kraju, w którym mieszkam i którego jestem obywatelem, obraża nie tylko ten rząd i jego struktury ale także mnie, obywatela owego kraju. PiSowskie chamstwo zaczyna już sięgać zenitu a dowiedziawszy się, że krytykując bardzo słabą prezydenturę Lecha Kaczyńskiego pośrednio przyłożyłem rękę do jego śmierci w katastrofie, nie wiem czy śmiać się, czy płakać z żalu nad gromadą idiotów podobne wnioski wysnuwających, czy też może pozwać tę bandę za pomówienie. Są bowiem granice publicznego duskursu drogie PiS. Wam nieznane oczywiście, bo wynikające z nico wyższej cywilizacyjnej świadomości, niemniej istnieją i tylko czekać, aż w końcu opluwani przez was ludzie zaczną wam o tym przypominać na drodze sądowej.
Nie życzę sobie panie Macierewicz, Kaczyński etc. by fakt mojego krytykowania osoby Lecha Kaczyńskiego jakoś wiązać z jego śmiercią. Nie życzę sobie ciągłego i niepopartego żadnymi dowodami negowania prawidłowości funkcjonowania organów tego państwa. Jeśli macie jakieś dowody zamiast coraz głupszych, coraz bardziej kuriozalnych, coraz zabawniejszych (i to w obliczu tragedii między innymi WASZYCH kolegów i koleżanek) i coraz bardziej absurdalnych teorii – dajcie mi je poznać a sam skoczę do gardła rządowi tego kraju. Póki co robicie sobie jaja z tragicznej śmierci 96 osób, ponoć – wedle waszych słów – elity tego kraju. Skoro tak traktujecie elity tego kraju, wolę nie wiedzieć jak traktujecie jego zwykłych mieszkańców. Jeśli tak traktujecie pamięć o swoich kolegach i koleżankach, wolę nie wiedzieć jak traktujecie swoich wyborców…
PiS rozpętało wojnę i każdy myślący człowiek doskonale wie, o co w niej chodzi. Chodzi o to, by gonić króliczka a nie o to, by nie daj boże go złapać. PiS robiło to nie raz i nie dwa i mamy już jako obserwatorzy w tych całych pogoniach niejakie doświadczenie. Ale tym razem PiS przekracza wszelkie możliwe granice przyzwoitości i zwykłego, prostackiego chamstwa. Na to zgody nie ma i nie będzie. Bo prócz Lecha Kaczyńskiego zginęło tam mnóstwo innych ludzi, wokół których rozpętywanie przedwyborczego cyrku to objaw zwykłej kpiny z ich śmierci i cierpienia ich bliskich.
Demokracja ma to do siebie, że w przestrzeni publicznej mogą istnieć różne dewiacje. Ma też jednak to do siebie, że ludzie widzący te dewiacje mogą na nie reagować. Reagujcie proszę, nie dajcie sobie zamknąć ust kuriozami wygadywanymi przez Kaczyńskiego i Macierewicza oraz coraz to bardziej idiotycznymi teoriami wysnuwanymi przez ludzi im ideowo bliskich. Przede wszystkim zaś nie pozwalajcie na nazywanie Was współwinnymi jakiejś wyimaginowanej zbrodni li tylko dlatego, że pozwoliliście sobie na krytykowanie Lecha Kaczyńskiego czy posiadanie innego zdania niż coraz bardziej mam wrażenie psychicznie niestabilny prezes PiS.
O co więc chodzi Kaczyńskiemu? Dalibóg – nie wiem. Jeśli chodzi mu o zohydzenie wizerunku swojej partii, jest na jak najlepszej drodze. Straszne jest jednak to, że znajduje wśród ludzi bardzo pokaźną ilość zwolenników swoich teorii, swojego stylu prowadzenia polityki i swojego żerowania na zmarłych. I tu widzę pewną przestrzeń na polityczną kalkulację: utwardzenie elektoratu i oderwanie go jeszcze bardziej od rzeczywistości kraju, w którym ów elektorat żyje. I chyba o to chodzi Kaczyńskiemu etc. Temat zastępczy w postaci Smoleńska pozwoli na kompletne oderwanie się od tworzenia programu politycznego i jakiejś gospodarczej alternatywy dla propozycji PO. Bo to są trudne sprawy i wymagające ludzi daleko bardziej wykształconych i obytych niż Macierewicz a takich zaufanych ludzi Kaczyński zwyczajnie nie ma. Ci trzeźwo myślący sami sadzają się w ostatnich pisowskich ławkach bo najprawdopodobniej zostało im jeszcze tyle godności i wrażliwości, by w smoleńskiej hucpie udziału nie brać. Reszta to stado gotowe wykonać wszystko, co wódz każe. I zdaje się, że to działa.
CoSTa's Family Page
CFP - w iTunes Store
