lip 27, 2009; wyświetleń: 985 10
Heavenly Sword – kupione, zagrane
Przyjechała nam na chatę niejaka babcia zwana Wulą. Wpadła coby nam świat do góry nogami przewrócić, co nosi kryptonimową nazwę „przygotowania do wyjazdu do Grecji”. Babcia Wula kiedy wpada ma dwa tryby działania: zapieprzanie do zemdlenia i padnięcie właściwe, które charakteryzuje się kompletnym brakiem odruchów, leżeniem w wyrze z jakąś kolorową gazetą w okolicy dłoni i cochwilową wizytację Tajnej Szafki Kuchennej Ze Słodyczami, co poznaję po memłanym pod nosem „cholera, ale jestem gruba, mniam, mlask, Grycan robi najlepsze lody, mniam, Dorciu! Choć spróbować! Ale będę gruba…” i tak do wyżarcia wszystkiego, co w szafce się mieści. Dobrze, że zapasy nam uzupełnia :).
Przyjazdy babci Wuli to zawsze okres prosperity i zakupów w naszym domu. Proszę jak to się dziwnie składa, że zawsze kiedy przyjeżdża, coś musi komuś wpaść, jakiś dawno wymarzony drobiazg czy co tam innego. Ja z Majką od dawna chcieliśmy zagrać w jedną gierkę, którą Majka pokochała od chwili popykania w demo. No i wczoraj jakoś przy okazji szału napędzania gospodarki konsumpcją wzięło i mnie dopadło kupno gierki (dałem sobie słowo na Twitterze i proszę jaki słowny jestem :)). Heavenly Sword [strona gry]- bo o tej grze mowa – zauroczyła i Majkę, i mnie cudną postacią głównej bohaterki, jej siostry (kurczę, jedna z najfajniej pojechanych postaci w grach wideo, jaką kiedykolwiek widziałem – świetny pomysł na postać) i kombosów, jakie można wsadzać przeciwnikom. Do tego gdy dorzuci się całkiem niezłą wizualizację, świetne głosy w dialogach i intuicyjny system walki, który po opanowaniu podstaw dostarcza wiele radości – mamy rzeźnię mocno zasługującą na ocenę „Good” wystawioną przez serwis GameSpot.com. Doprawdy, dawno już nie grałem w coś tak radośnie wciągającego i namawiającego do wyżynki. Bogiem a prawdą to Majka takoż i wczoraj miałem sporo siłowania się z córą, która w końcu wymyśliła, że będziemy rzezać na zmianę. Ma młoda talent w łapach bo fruwała jej ta panna po ekranie całkiem szparko… Że co, że daję pograć sześciolatce w krwawą grę? Zaraz idzie na religię, gdzie pozna dogłębnie studium niszczenia miasta i mieszkańców jego za pomocą lecących z nieba kul ognia. Wolę więc, by w świat brutalności różnych historii wchodziła razem ze mną i z moim komentarzem do nich.
Anyway, gra sprawia kupę frajdy, na Allegro jest do wyrwania za sensowne kwoty a ja namawiam do obejrzenia krótkiej recenzji autorstwa chłopców z GameSpot.com. Pod flaszową animką znajduje się link do wersji, którą można obejrzeć sobie na iPhone – jako że sam często net przeglądam tym gadżetem, dosyć irytujące wydaje mi się wsadzanie wszędzie flashowych filmików, których nie można obejrzeć na urządzeniach niezbyt radzących sobie z flashem. Na marginesie – flash to naprawdę jest gówniana technologia: ten sam filmik wrzucony we flasha haczy na moim netbooku niemiłosiernie, oglądany QuickTime Playerem – żadnych problemów. Widać Adobe ma głęboko w poważaniu coś, co nazywamy optymalizacją kodu. I za tę jedną choćby przypadłość flash powinien być zakazany. Dobra, koniec narzekania i zapraszam do oglądania. Recenzja wzięta z serwisu GameSpot.com i ichniej recenzji Heavenly Sword.
Pobierz film / obejrzyj (m4v; 39mb)

CoSTa's Family Page
CFP - w iTunes Store
