cze 28, 2010; wyświetleń: 734
Spóźniony bardzo wpis ale były tego przyczyny – impreza plus day after i takie tam inne. Fakt jednak pozostanie faktem: w sobotę naszej córce stuknęło… SIEDEM LAT!

Siódme urodziny
Tak, tak… Czas leci a da Majek daje nam rodochy (i nieco zdrowotnych zmartwień też ale co tam, to się przezwycięży) już od siedmiu lat. Przez te siedem lat córka wyrosła nam na pannicę co się zowie, pyskatą acz nie nadmiernie, żywą acz nie za bardzo i niestety niezbyt łobuzującą. Kochana jest strasznie a najbardziej lubię sobie z nią chichrać i przekomarzać się w nieskończoność – bardzo to wdzięczny partner do dogadywania sobie nawzajem :).
Majusiu, życzenia już ci składaliśmy ale życzyłbym Ci i tak dzień w dzień i tak do końca świata: bądź taka, jaka jesteś teraz bo jesteś najukochańszym stworem na świecie. Rozwijaj się tak, jak się do tej pory rozwijasz bo staniesz się z czasem najwspanialszą kobietą na świecie a nas duma będzie rozpierała tak samo, jak rozpiera nas dziś. To szczęście mieć takiego szkraba i samolubnie życzyłbym i sobie, i Tobie, by wiele się przez nadchodzące lata w tej materii nie zmieniło.
Imprezka się odbyła, wpadło sporo babińca z obstawą czyli rodzicami, wszystko potrwało nieco tylko dłużej niż poimprezowe zmywanie naczyń więc chyba aż tak krótko nie było :). Zdjęć nie ma bo aparat nam jakiś czas temu strzelił a ostatnio miesiąc w miesiąc lądujemy pod kreską i chyba czas jakiś plan ratowania finansów rodzinnych wdrożyć, by zanabyć sobie jakieś urządzenie dokumentujące. Może Kornelka coś podeśle bo przytargała coś o dużym kalibrze, ciężkiego i z obiektywem solidnych rozmiarów. Widać nie tylko samce gotowe są sobie leczyć kompleksy rozmiarami. Wszystkim obecnym za przybycie dzięki i mam nadzieję, że biegunka pogrillowa szybko przeszła :).
lut 27, 2010; wyświetleń: 1 113

I znów o rok starszy...
paź 8, 2009; wyświetleń: 1 065
Ano, to już dwa tygodnie, jak nasz maluch jest z nami i wrasta w łono rodziny że się tak wyrażę. To były dwa bardzo pracowite dla Dorophy tygodnie, ja zwyczajowo wyłgałem się od wszelkich obowiązków bardzo optując za przyjazdem teścióweczki, która i dzieckiem się zajmie gdy trzeba, i pierogów nagotuje (ruskie, wybitnie dobre, można zazdrościć :))…
Czego nas nauczyły te dwa tygodnie i co się w życiu Gutka wydarzyło?
- Gutas ma cele i jest zorientowany na sukces w ich wypełnianiu. Jego głównym celem jest zrobić maksimum masy. Droga do tego wiedzie przez dorophowy cycek, co skutkuje systematycznym, coczterdziestominutowym (niezależnie od pory dnia lub nocy) przysysaniem się do brodawki i słyszalnym w promieniu paru mil odgłosem przełykania. Dwa tygodnie zrobiły swoje i miło nam poinformować, że Gucio masę robi w tempie ekspresowym. Rodząc się co prawda do najszczuplejszych nie należał ale drugi podbródek, solidne, tłuściutkie udko i pęczniejące pod naporem tłuszczu paluszki są SUPER! :). Drugi podbródek Gutka ma tendencje do zmiany w trzeci. Gorąco temu procesowi kibicuję…
- Gutas pokazał nam, że charakter to on odziedziczył… No właśnie trudno powiedzieć po kim. Przecież jestem taki kochany, uczynny i przyjemny w obejściu, przecież wcale ale to wcale nie wybucham wściekłością, nie drę się, nie wierzgam nogami i nie rzucam padami po ścianach, gdy mi coś w bijatykach nie wychodzi… Zaprawdę, w głowę zachodzę po kim on to wszystko ma.
- Gutas jest diabelsko silny. To autentyczna bestia, która w drugim tygodniu kręci głową, strzela mostki, kręci się i zaczyna być ciężko go utrzymać przy kąpieli. Naprawdę, młody jest silny. Będzie z niego „komornik” co się zowie :).
- Gutas lubi się kąpać i uwielbia wprost wodę. Woda go rozluźnia. Bardzo. Na tyle, że sikanie w kąpieli to pewnik. Czasem i trzykrotny :).
- Gutas nie lubi przebierania. Wiedzą o tym sąsiedzi i połowa ulicy Naramowickiej w Poznaniu. A to dosyć długa ulica jest…
- Gutas strzela fantastyczne miny a uśmiechy ma tak ujmujące, że rozpływa się po ich zobaczeniu dosłownie wszystko. Tym wynagradza chyba Dorophie krzyż, jaki dla niej stanowi. Ano, Dorcia niestety coraz bardziej przypomina zombie i aż drżę na samą myśl o tym, co będzie się działo, kiedy teściowa sobie pojedzie. Wtedy te wszystkie jej obowiązki spadną na mnie. Masakra.
- Dziś Gutas pojawił się oficjalnie w urzędach – dostał akt urodzenia, dostał zameldowanie i całą tę biurokratyczną otoczkę, dzięki której wiadomo, kto, gdzie, kiedy i z kim jest. Zaczęła się jego permanentna inwigilacja.
To póki co tyle. Filmiki się robią, zdjęcia takoż ale że nie ma ich na czym obrabiać (na monitor mnie teraz nie stać) to pewnie przeleżą tak jeszcze z pół roku. Szkoda :/