CoSTa's Family Page

Icon

Nas dwóch, one dwie plus cała reszta gangu zwanego Rodziną. Nasze przypadki, wypadki i odpadki. Nasze historie małe i wielkie. Nasze życie sote. Batteries not included.

Tablet od Apple

Przyznaję się bez bicia – kompletnie nie jestem na bieżąco z sieciowym hype wokół domniemanego tabletu od jabłka. Wiem tylko tyle, że ponoć ma być pokazany już niebawem i że ma mieć bogowie raczy wiedzieć jakie ficzery. Z czego najważniejszym i największym będzie zapewne sporej wielkości logo na obudowie… Tak czy inaczej wiem na pewno, czego ta zabawka mieć nie będzie:

  • synchronizacji z komputerem via Wi-Fi
  • synchronizacji kontaktów, kalendarzy i innych takich bez pośrednictwa konta Mobile Me

Czyli akurat tego, co w tego typu urządzeniu by się przydało najbardziej.

Nie mam pojęcia dlaczego Apple nie potrafi zrozumieć, że mamy już XXI wiek i że takie rzeczy jak synchronizacja danych z komputerem stacjonarnym czy laptopem via Wi-Fi i to bez pośrednictwa chmury czy jakiegoś innego pomysłu z tyłka rodem, to po prostu wymóg czasów. Ja rozumiem, że trzeba zarobić na Mobile Me ale tu powstaje pytanie, czy koniecznie musi to uszczęśliwić użytkowników. Otóż użytkowników to nie uszczęśliwia. Powiem więcej – budzi w nich bestię i chęć kopnięcia Jobsa prosto w lewy pośladek.

Kopa w prawy pośladek Jobs dostanie jeśli to urządzonko będzie zamknięte tak, jak iPhone. O ile w przypadku telefonu można to jeszcze w jakiś bardzo naciągany sposób tłumaczyć (co do mnie i tak kompletnie nie przemawia), o tyle zamknięcie tabletu byłoby po prostu strzałem w stopę. W obydwie stopy. I w rękę. Ta druga tylko dlatego nie byłaby postrzelona, że ciężko strzela się z dłoni już przestrzelonej… Żywię głęboką nadzieję, że projektanci-maniacy zamykający jabłkowe urządzenia jak tylko się da, wreszcie przejrzą na oczy i posłuchają ludzi, którzy im płacą, czyli klientów. Niemożność prostego przesłania pliku do iPhone to jakieś kuriozum. Jeśli tablet zaoferuje takie atrakcje, będzie to już nie tylko kuriozum ale dowód na zimbecylowanie jabłczanej ekipy.

Tablet wyobrażam sobie jako urządzenie iphonopodobne, tyle że z większym ekranem. Ze wszystkimi tego plusami i (bardzo wieloma) minusami. Zakładając, że użytkownik będzie miał jakąś swoją wydzieloną partycję, na której będzie mógł bez problemów pliki zapisywać i edytować, zaczyna się z tabletu robić urządzenie względnie interesujące. Jednak wciąż będziemy uwięzieni we wszechświecie iTunes, bez którego urządzenia zapewne nie da się używać (zarządzanie mediami i oprogramowaniem na sto procent będzie związane z iTunes). Także subskrypcje prasy czy zakupy książkowe będą najprawdopodobniej w całości przez iTunes zarządzane i – zwyczajowo – w naszym kraju te dodatkowe ikonki gazety i książki w iTS zapewne się nawet nie pojawią. Jestem bowiem przekonany o tym, że Jobs ogłosi nawiązanie współpracy z wydawcami prasy i książek i że zaatakuje solidnie rynek, na którym jak na razie króluje Amazon. Gdyby tego nie zrobił, byłbym bardzo zdziwiony – po kiego startować z urządzeniem mającym robić potencjalnie także za ebooka nie zapewniając mu contentu? Retoryczne pytanie…

Bardzo życzyłbym sobie, by wraz z premierą tabletu odbyła się i premiera mobilnych biurowych narzędzi jabłka. iWork już zdecydowanie zbyt długo zmierza w kierunku iPhone a puszczenie na rynek tabletu bez oprogramowania biurowego byłoby co najmniej dziwne. No chyba że japcok już zupełnie skręcił w chmury i w edycję dokumentów trzeba się będzie bawić via iWork.com… Oby nie.

Tablecik będzie grał muzyczkę (mam nadzieję, że zadbali o głośniczki jakieś sensowne), będzie wyświetlał filmiki i – jak znam życie – nie będzie potrafił wyświetlić filmików w HD na telewizorze. Nawet po podpięciu tym ultradrogim kablem, dzięki któremu można obejrzeć na TV wideo ze swojego iPoda czy iPhone. Inna sprawa, czy w ogóle będzie to potrafiło odtwarzać filmy HD ale zakładam, że obciach związany z ewentualnymi w tym temacie brakami byłby zbyt duży i jabcok na granie materiałów HD z iTunes Store zezwoli. O innych formatach oczywiście zapomnijcie ludzie.

To będzie zapewne niebrzydki, zapewne przedrogi, zapewne mocno ograniczony kawałek elektroniki. W życiu bym na to nie zwrócił uwagi gdyby nie to, że widząc swojego ajfona i klnąc na jego ograniczenia muszę przyznać, że to wszystko jednak jakoś działa. I to kurczę całkiem nieźle. No i sama wizja pogrania w NOVA w wysokich rozdziałkach, z solidnym dopaleniem OpenGL i (w co bardzo wątpię ale może kiedyś…) z możliwością rzucenia obrazu w HD na telewizor… Taaak, to mogłoby nie-miłośnikowi Excela całkiem się spodobać.

Jak będzie, tak będzie. Ja stawiam na raczej mroczny obraz zamkniętego na świat urządzenia. Z drugiej strony będzie to najprawdopodobniej coś, co po prostu będzie dobrze działało i sprawiało kupę frajdy. I tym sposobem Jobs znów zamachnie się na miliony kieszeni i skosi kolejną górę kasy. I bardzo dobrze, niechaj zgarnia. Być może pobudzi to innych producentów sprzętu do działania, czego wszystkim miłośnikom gadżetów życzę z całego serca :)

TimeLog touch do wzięcia za free

Końcówka tygodnia była bardzo pracowita a weekend – zwyczajowo od czasu przyjścia na świat Gutka – jakiś taki rozpieprzony i nie zobowiązujący do wzięcia się do roboty. Legły w gruzach wszystkie moje weekendowe plany a mnie coraz bardziej się wydaje, że aby coś do Mojego jabłuszka popisać lub cokolwiek na blogu zrobić, mus będzie wstawać o jakiejś czwartej nad ranem czy coś koło tego :/. Zaeksperymentujemy, zobaczymy, sprawdzimy na własnej skórze i jakości gałek ocznych swoich…

Ad rem. Jakiś czas temu pisałem o doskonałym programie do timetrackingu (z naszego będzie to pewnie “do śledzenia czasu”), który to program zwie się TimeLog. Używam tego softu namiętnie a im dłużej używam, tym bardziej przekonuję się, że dobrą decyzję podjąłem – program potrafi wiele a generowane przezeń zestawienia miesięczne czasu poświęconego na różne projekty bardzo ułatwia mojej księgowości ściąganie należności z klientów firmy, w której robię.

Od pewnego czasu w AppStore znajduje się mobilna wersja tego softu, która posiada sporo ciekawych i ułatwiających życie ficzerów kolesiom robiącym kilka projektów na raz, rozliczających się z czasu pracy poświęconego na poszczególne projekty i ogólnie prowadzących tego typu zestawienia na przeróżne potrzeby. Aplikacja jest bardzo fajna (choć kilka ulepszeń bym tam wprowadził, o czym pewnie w mailu do twórcy programu napiszę, co warto robić bo twórca bardzo dba o swój produkt, systematycznie go aktualizuje i wprowadza żądane funkcje). TimeLog touch pozwala na bardzo wiele a najlepiej przekonać się o tym oglądając filmik instruktażowy zamieszczony na stronie programu, który pokaże jak definiuje się projekty, jak w prosty sposób zarządza się czasem i jak łatwo (choć nie w wymarzony sposób) można te dane eksportować do różnych formatów. Program jest niedrogi a ja mam dwa kody do zreedeemowania w hamerykańskim AppStore, które pozwolą wziąć sobie pełną wersję softu. Mam nadzieję, że jeszcze działają – niestety dostałem je przed weekendem a w sobotę i niedzielę po prostu nie miałem dość czasu i sił, by tę notkę sporządzić.

Tak więc jeśli ktoś chciałby się przekonać, czy ten program mu leży – proszę o komentarz a zaraz kod podeślę. Decyduje kolejność komentarzy. W razie jakichś pytań odnośnie programu w wersji desktopowej – służę uprzejmie. Wersję mobilną użyłem do tej pory kilka razy i jest chyba na tyle oczywista w obsłudze, że tu żadnych problemów być nie powinno.

TimeLog touch - eksport

TimeLog touch - eksport

Snow Leopard – już mam :)

20090828-snow_leopard
Uploaded with plasq’s Skitch!

Ano, mam już drania kupionego i nawet zainstalowanego :). OK, OK – zainstalowałem toto testowo na jednym z zewnętrznych pracowych dysków twardych by sprawdzić, czy tak się w ogóle da. No więc miło mi powiedzieć, że nie dość, że się da, to jeszcze nie trzeba nic aktualizować, Leopard wymagany jest ino do sprawdzenia, czy aby w ogóle istnieje a instalować Snow można sobie dowolnie i gdzie się chce. Ja wykonałem coś mniej więcej takiego:

  • płytkę ze Snow zgrałem do obrazka coby mieć backup
  • ów obrazek odtworzyłem na partycji na podpiętym do komputera dysku USB
  • reboot i start z tej partycji
  • na uprzednio przygotowanej kolejnej partycji (na tym samym dysku zresztą) instalacja Snow na czysto
  • finito

Poszło szybko, gładko i przyjemnie. Komputerek hulał sobie na zewnętrznym twardzielu a jedyne, czego mi brakowało, to net – ot admini nie wpuszczą byle czego do sieci podpiętego, musi być toto przez nich klepnięte. Miałem więc okazję potestować tethering via iPhone i 3G. No i się okazuje, że w Orange tak udostępniany net jest naprawdę szybki! Aż się zdziwiłem jak szybko mi stronki wskakiwały… Konfiguracja oczywiście bezproblemowa, tak w sumie wszytko działo się samo i wymagało tylko włączenia.

OK, to już wiem, że z instalacją nie będę miał żadnych problemów. No to teraz migiem do domku i mam zajęcie na całą najbliższą noc :)

A tak swoją ścieżką – tylko przez przypadek zawitałem dziś w iSpocie koło godziny 16-tej. I muszę powiedzieć, że błogosławię przypadki. Kiedy wychodziłem z iSpotu mieszczącego się w poznańskiej Galerii Malta, zostało jeszcze jakieś dwie sztuki systemu. Reszta już się rozeszła. Do tego chłopakom wciąż system siadał i czekałem na swoją kolej dosyć długo. W efekcie wycyganiłem koszulkę z obrazkiem tego ładnego kotka, którego możecie oglądać powyżej. Co prawda na mnie za mała ale na Dorophę będzie jak znalazł :)

Monitor dla papy CoSTy

Droga rodzinko (a może i jakiś sponsor się znajdzie, kto wie :)). No niestety, brak monitora do komputera boli strasznie. Nie ma na czym zdjątek i filmików obrabiać (no i Gutka wcale nie widać na stronie), nie ma jak żyć po prostu. Gromadzę powoli (a właściwie to wcale bo zawsze są jakieś inne wydatki) zasoby na nowy monitorek ale jeśli macie jakieś zbędne eurasy w portfelach drogie moje ciotki, to ja je bez skrupułów przyjmę. Znacie mnie :)

Kliknięcie na powyższy obrazek przeniesie do płatności PayPal, gdzie (jeśli jeszcze nie macie) można sobie konto założyć i wygodnie kasę przelewać.

Żebrzę? Jasne! Wstydzę się? Ani trochę :)

Logowanie

Cytat

Dzieci zaczynają w końcu myśleć, że Bóg jest kręgowcem w gazowym stanie skupienia. — Albert Einstein

Ostatnie komentarze

Lifestream