lip 7, 2010; wyświetleń: 1 132 20
Linux Mac OS X
Człowieka, który pierwszy zrobi crossover tych dwóch systemów, czeka bogactwo i sława. Z tym że bogactwo będzie wielkie a sława w niektórych kręgach stanie się przekleństwem. No i chyba że ów człowiek nie rozda swojego wynalazku wszystkim za free…
O co mnie się rozchodzi. Otóż o to, że ostatnio dosyć intensywnie używałem swojego netbooka na wyjazdach przeróżnych. Netbook chadza sobie pod kontrolą Jolicloud Linux, nabrał przy tej okazji sporo wigoru i generalnie chwale sobie tę dystrybucję bardzo. Jednak pojeżdżenie po oddziałach firmy i próby wpinania się w sieciową firmową infrastrukturę nieco moje dobre zdanie o Jolicloud podważyły. Nie wiem, czy to przypadłość wszystkich dystrybucji i Linuksa jako takiego ale miałem spore problemy z utrzymaniem połączeń z firmowym LANem. Kopiowanie większych partii plików z zasobów współdzielonych kładło mi netbooka aż do potrzeby rebootu włącznie. Podobna sytuacja nie miała miejsca pod Windows XP w ogóle…
Tak siedziałem ostatnio i przełączałem się między systemami i mnie uderzyło bardzo, jak ogromną potrzebę czuję systemu będącego właśnie crossoverem OSX i Linuksa. Repozytoria, łatwość w aktualizacji oprogramowania, otwartość i kupa świetnych pomysłów – to w Linuksie pociąga mnie najbardziej. Ale OSX to jakość oprogramowania, którą naprawdę trudno przebić, to konsekwencja w stosowaniu HIG wymuszana przez samych użytkowników, którzy softu odbiegającego standardami i wyglądem od ustalonego po prostu zazwyczaj nie używają/nie kupują, to – przynajmniej w moim przypadku – skalista wręcz stabilność. No i przede wszystkim OSX to przemyślane i dla mnie bardzo wygodne GUI, któremu projekty linuksowe jeszcze zagrozić nie mogą.
Wydaje mi się, że Linuks bardzo potrzebuje poczynienia konkretnych założeń w rozwoju samego systemu jak i oprogramowania nań tworzonego ze szczególnym naciskiem na Gnome i KDE jako jego wizytówki i najważniejsza warstwa kontaktu użytkownika z systemem i aplikacjami. Trzeba usystematyzować logikę pracy z systemem, zbudować z tych wielu klocków pewne usystematyzowane narzędzie, w którym użytkownik nie będzie się gubił. Trzeba zadbać o takie sytuacje jak moja opisywana nieco wyżej – współdziałanie netbooka z firmową siecią było bardzo niestabilne i zapewne to „wina” dystrybucji będącej w fazie beta ale jak na razie nie znalazłem nic lepiej obsługującego mój komputer i traktuję to jako kolejny problem Linuksa. Ta mnogość dystrybucji i możliwości wyboru jest fajna ale dla ZU musi w końcu zaistnieć jedna, bezproblemowa dystrybucja będąca w prasie czy innych mediach synonimem Linuksa. Ubuntu jest na dobrej drodze ale przecież mamy tyle innych możliwości… Nie wydaje mi się, by problemy sterowników czy ogólnie komunikacji z firmami tworzącymi hardware dały się rozwiązać bez jednego, silnego ośrodka zajmującego się rozwojem Linuksa. Ktoś musi z tymi firmami rozmawiać, ktoś musi te firmy przekonać do inwestowania w tworzenie sterowników czy rozwiązań dla tego systemu. Z Apple jest prosto – jeden system, jeden zapewne dział zajmujący się współpracą z twórcami sprzętu i nawet mając ledwie kilkuprocentowy udział w rynku komputerów stacjonarnych i przenośnych, Apple reprezentuje kilka ładnych milionów użytkowników, w których można już zainwestować. A przecież potencjał Linuksa jest o niebo wyższy!
Marzy mi się crossover Linuksa i OSX. Marzy mi się połączenie wszystkich najlepszych cech obydwu systemów. Podejrzewam, że wielu użytkownikom jednego i drugiego marzy się to samo i mam nadzieję, że kiedyś doczekamy się takiego systemu – łatwego w obsłudze, stabilnego i oferującego wielkie możliwości.





CoSTa's Family Page
CFP - w iTunes Store
