kwi 29, 2010; wyświetleń: 1 628 14
RPG dla siedmiolatków? Pewnie!
Gram w gry RPG. Nie, nie tylko na komputerze ale także w takie „na żywo”, z mistrzem gry, ze współgraczami i w ogóle. Ostatnimi czasy gram zdecydowanie mniej ale każdy, kto ma dzieciaki i robotę, w której z terminami ciężko wyrobić powie wam, że to istna plaga tak zwanej „dorosłości”. Niemniej od czasu do czasu uda mi się na jakiegoś erpega załapać i czasem nawet nie zasypiam :). Gram od dawna ale jeszcze nigdy ale to nigdy gier nie prowadziłem, nigdy nie byłem dżimasterem, nigdy nie wymyślałem i nie podawałem fabuły. Aż do niedawna…
Od jakiegoś czasu pogrywamy z Majką w erpegi. Sesji jak do tej pory było niewiele ale – co cieszy – prócz mojej małej wciągnęły się w granie także jej koleżanki. Niedawno odbyła się druga wspólna sesja i pozwólcie, że krótko opowiem, co my tak właściwie tam robimy.
Dziewuchy trafiły do świata, który jest skrzyżowaniem reklamówki Barbie, My Little Pony i czegoś jeszcze różowego z Władcą Pierścieni. Trafiły więc do świata, w którym są ultrasłodkie magiczne stworzenia a istotnym elementem wystroju gracza (graczki?) jest (koniecznie!) brokat na policzkach i wymalowane paznokcie. Wiele to mówi o współczesnym wyobrażeniu piękna przez dzieciaki pasione telewizyjną reklamą od Mattel… Aby nieco ten cukierkowy obrazek sprowadzić do erpegowej rzeczywistości, wprowadziłem do świata kanoniczny bestiariusz znany z każdego fantasy erpega i do tego podlewam na ile mogę całość smoliście mroczną magią i wydarzeniami, które wymuszają na dziewczynkach zdrowe pragnienie spieprzania, gdzie się tylko da. Jednym słowem – staram się wytworzyć sytuację zagrożenia, z której dzięki zaradności i niepoślednim magicznym talentom dziewuchy dają dyla na magicznym jednorożcu, który lecąc pozostawia za sobą ślad tęczy.
I powiadam wam – jest kierwa TRUDNO! Szczególnie gdy nasyciło się przez lata chorymi wizjami moich mistrzów gry, którzy za punkt honoru przyjmowali sobie wciśnięcie graczy w takie ekstremalne bagno, że włosy czasem dęba stawały. Pokusa wrzucenia sześcio- i siedmiolatek w jakieś psychotyczne wizje podlane zdrową dawką nekromancji jest naprawdę silna i trudna do opanowania :). Ale jak na razie chyba udaje mi się osiągnąć pewien stan równowagi między obecnym w świecie Złem i czynionym przez dziewczynki Dobrem.
Nie oszczędzam swoich graczy (graczek?). Póki co oswajam je ze światem i z ich możliwościami oraz przyzwyczajam do myślenia w temacie konsekwencji używania sporych mocy, w które obdarzył je niżej podpisany. Z tego co już widzę, prowadzenie dzieciakom jest bardzo, bardzo ciężkie z dwóch względów: dzieci są bardzo niecierpliwe i na naukę mogę przeznaczyć niewiele czasu oraz dzieciaki są straszliwie zazdrosne. Daj jednej jakąś umiejętność, której nie będzie miała druga (wszystko to przeze mnie zaplanowane – chodzi o to, by sobie pomagały i wzajem swoje moce uzupełniały ale nie chcę im tego wprost mówić, niech dojdą dzieciaki do tego same) a natychmiast druga będzie beczała, że ona takiej mocy nie ma i że nie chce grać bo tamta ma lepsze skille. To jest jak zabawa w piaskownicy – ktoś ma lepszą koparkę i zaczyna się ogólnopiaskownicowy spektakl łaszenia się lub nienawiści aż po grób. Zrównoważenie umiejętności postaci to przy prowadzeniu dzieciakom sprawa kluczowa. Właśnie dlatego, by nie wzbudzać w nich wzajemnych jakichś animozji. To mi się niestety nie udało…
Bardzo subtelnie trzeba też dozować elementy te nieco straszniejsze. Jestem wyznawcą poglądu, że bezstresowe i w różowościach chowanie dzieciaków niczemu nie służy a już na pewno nie ich dobru. Dziecko powinno (na miarę swoich możliwości oczywiście) móc i potrafić podejmować decyzje, nawet te powodujące poczucie dyskomfortu. To prosta ścieżka do nauki podejmowania decyzji w ogóle i dobre przyzwyczajenie dzieciaka do przyszłych, daleko trudniejszych wyborów. Wkręcam więc moim graczkom od czasu do czasu jakieś nieco trudniejsze zadania, niż to, z której strony wskoczyć na ulubionego konika. I tu też uwidacznia się cudowna cecha dzieci – jeśli im coś nie odpowiada, nie będą kombinowały tylko prosto z mostu powiedzą, że mają to w dziecięcym odpowiedniku dupy :). Rzecz bezcenna ale dla prowadzącego to zmora straszliwa bo ciężko jest dzieciaki pogonić do robienia czegoś, czego robić nie chcą. Tym bardziej, że zawsze mogą strzelić focha, obrócić się na pięcie i zacząć wsuwać chrupki na znak totalnej dezaprobaty poczynań prowadzącego. Wychodzi im to cudnie, naturalnie i w ogóle aż miło patrzeć na taką niestępioną tak zwaną „kulturą” ekspresję ale też jest to spory problem dla mnie bo coś bardzo szybko muszę wymyślić, by tych resztek skupienia się dzieciaka na grze nie stracić.
Skupienie… Koncentracja… Czegoś takiego u sześcio- i siedmiolatków ze świecą szukać. Dwie- trzy minuty to cały czas, jakim dysponuję, by spróbować coś wytłumaczyć i nie zanudzić dzieciaka. Dlatego na moich sesjach sporo jest akcji, dzieje się dużo, angażuję dzieciaki jak mogę – każę im biegać, udawać latanie, skakać, krzyczeć tak, jak krzyczałyby w tamtym świecie a w międzyczasie przemycam różne informacje, z których być może któraś coś zapamięta. Wdepnąłem w niezłe bagno tak swoją drogą bo właśnie dziewczyny dotarły na uniwersytet i cała następna sesja będzie jedną wielką szkołą magii, walki i czego tam jeszcze. Nie mam bladego pojęcia jak im wyłożyć zawiłości magii elementarnej ale coś muszę w tym temacie wymyślić. A to początek kształcenia przecież… :)
Prowadzenie dzieciakom to kawał ciężkiego chleba ale przy okazji bardzo fajny kawał. Dzieciaki są bowiem bardzo autentyczne w swoich emocjach (na ostatniej sesji łezki w oczkach stanęły jednej z przestraszonych graczek), ekspresja tryska z nich na wszystkie strony i jeśli tylko udaje mi się nieco ich wyobraźnię uruchomić, zaczynają grać naprawdę fajnie bo to przecież jedna z podstawowych umiejętności dziecięcej zabawy – umiejętność „udawania”, odgrywania kogoś innego. Zobaczymy co z tego dalej będzie ale jak na razie chyba źle nie jest.
Całkiem ciekawe doświadczenie, polecam szczerze. Zabawy sporo, wysiłku jeszcze więcej ale efekty chyba warte całego tego kombinowania.
CoSTa's Family Page
CFP - w iTunes Store
