wrz 4, 2008; wyświetleń: 988 9
Łajza – czyżby nowy członek rodziny?
Szlag by to trafił… A obiecywałem sobie, że nigdy więcej i w ogóle nie dam się na takie gówno namówić. Miętki jestem a nie twardy i właśnie przed chwilą się to okazało.
O co chodzi? A o to, że już dziś rano w okolicach naszego tarasu (i pod oknami siłą rzeczy) kręciło się małe coś, co strasznie mordę darło, miałkało że trudno głośniej i ogólnie obwieszczało światu, że jest samo, przestraszone, mamę zgubiło a głodne, że aż strach. Nawet nie wiecie ile mocy jest w takim małym pysku skarżącym się na świat.
Kotek (a tak, bo to mały kotek był). Pojawił się znowu dziś wieczorkiem, dosłownie przed chwilą. Znów zaczął mordę drzeć i raban robić tak wielki, że sąsiadki mi się z pięterka zaczęły wychylać i nad losem biednego kotka rączki łamać. Cóż było czynić… Się wzięło i kapcie na nogi wcisnęło, się w pogoń za małą przybłędą rzuciło, się drania złapało i do domu przytargało. Doropha jest w siódmym niebie bo może sobie o Łajzę (o, już imię dostał) zadbać. Da Majek śpi ale rano pewnie będzie się darła ze szczęścia. Mnie wciąż w głowie kołacze się pytanie „po jaki ch..?” :)
Łajza jest brudny jak nieboskie stworzenie, śmierdzi jeszcze bardziej, niż jest brudny, śmieszny jest bardziej niż śmierdzący, mordę drze straszecznie a kinol ma różowy, ogon dumnie podniesiony na całą długość i pręgowany jest niczym tygrys. No i jest mały i póki co słodki nad wyraz.
Jednym słowem: jeśli nie powkurza mnie zbytnio, to być może przeżyje pierwsze dni u nas a w konsekwencji dożyje spokojnej i sytej starości. W przeciwnym wypadku kark złamię i będzie sprawa załatwiona. Daję mu z tydzień na przystosowanie się. Po tym terminie zobaczymy co dalej…
Póki co Łajza rządzi :)
CoSTa's Family Page
CFP - w iTunes Store
