lip 2, 2009; wyświetleń: 1 174
Apple, we have a problem…
Ajfon czy ajpod to całkiem fajne urządzenia. Potrafią grać muzyczkę, jedno nawet telefonować czy robić zdjęcia. Obydwa urządzenia mają swoje wady i swoje zalety a jedną z głównych zalet jest możliwość kupienia sobie w AppStore którejś z kilkudziesięciu tysięcy aplikacji. Czynię to regularnie i mogę pochwalić się całkiem pokaźną biblioteką aplikacji, w śród których prym wiodą oczywiście gry. Gry są różne – jedne gorsze, inne lepsze ale na większość wydałem jakieś pieniądze, niechby i 0,79€ – zawsze to coś. Dlatego zasadniczo zainstalowanych na iPhone gier nie usuwam bo i po co? Miejsca sporo to i człowiek nie ma nawyku wywalania.
Problem w tym, że to miejsce się kończy. Już teraz mam zdrowo ponad 2 gigabajty zainstalowanego softu na iPhone. Odliczając miejsce, jakie zabiera dla siebie system, okazuje się, że z moich ośmiu gigabajtów zostaje już naprawdę niewiele na różnego rodzaju media. Siadłem wczoraj i zabrałem się za czyszczenie iPhone – za miesiąc spadam do Grecji i chcę zawczasu przygotować sobie odpowiednie playlisty by było czego przez dwa tygodnie słuchać oraz by było w co przez te dwa tygodnie grać. A to oznacza, że będę musiał swoją bibliotekę zainstalowanych aplikacji mocno przetrzebić. No i tu trafiłem na poważny problem.
Apple w geniuszu swoim wzięło i postanowiło, że każda aplikacja będzie sobie siedziała we własnej przestrzeni na dysku i wara jej od dobierania się do zasobów flasha poza tymi przewidzianymi w API (jeśli dzieje się to w jakis inny sposób – sorry, tak tę całą ideę rozumiem a za ewentualne szczegóły techniczne z góry dziękuję). Jest to podejście z punktu widzenia bezpieczeństwa jak najbardziej słuszne ale niestety oznacza też problemy. Usunięcie takiej aplikacji równa się bowiem usunięciu wszystkich jej plików z danymi. No właśnie – szlag trafia też sejwy z gier.
Apple nie przewidziało (a jeśli przewidziało ale problemu nie rozwiązało to faki ta firma powinna zebrać totalne), że ludzie będą te wszystkie programy i gry kupowali i że być może zechcą mieć jakąś kontrolę nad tym, co z danymi produkowanymi przez te programy (sejwy gier ale też np. dane programu finansowego, którego używam) się będzie działo. Nie istnieje aktualnie – prócz archiwizacji danych całego urządzenia – jakikolwiek niewymagający łamania urządzenia sposób, na dobranie się do takich danych przez użytkownika. Programiści różnie rozwiązują ten problem – najczęściej przez jakąś formę synchronizacji z aplikacją desktopową lub online ale przecież to nie ma żadnego sensu w grach. Usuwanie gry z urządzenia nie oznacza przecież zaraz chęci wywalenia jej z biblioteki, może to oznaczać, że – tak jak to jest w moim przypadku – nie mam chęci aktualnie w nią grać i wywalam z urządzenia by zrobić sobie miejsce na coś innego. Ale przecież nie znaczy to, że chcę także usunąć moje sejwy! Oprogramowanie Apple niestety nie pozwala na archiwizowanie danych dla poszczególnych programów – jedzie po całości a jest to średnio przydatne przy po prostu chęci zawiadywania swoimi aplikacjami.
Apple, mamy problem, który z czasem będzie tylko narastał. Ludzie kupują programy i gry i trzeba znaleźć jakiś sposób na umożliwienie im zgrywania danych przez te gry i programy tworzonych. Jako że telefonu/ajfona jabłko za Chiny nie otworzy, pozostaje umożliwienie tworzenia kopii archiwalnych danych dla poszczególnych programów lub – lepiej – masowo archiwizować dane poszczególnych aplikacji przy synchronizacji urządzenia. Przy usunięciu aplikacji z urządzenia powinna być możliwość zachowania jej danych przy najbliższej synchronizacji a przy instalacji – wgranie tych danych wraz z aplikacją. Dzięki temu nie zastanawiałbym się, sejwy których gier mam poświęcić, by zrobić sobie nieco miejsca na media.
Tagi: Apple, iPod/iPhone
Ano, przy syncowaniu z iTunes wszystkie dane, nie tylko aplikacji oryginalnych, powinny znaleźć się w backupie i przy wgrywaniu każdej z nich iTunes powinno mnie poinformować, że jest jakiś backup do softu, który wgrywam i czy chcę go użyć.
CoSTa, Ty się lepiej upewnij że po usunięciu tych aplikacji nie będziesz musiał ich na nowo kupować – vide ostatnia sprawa z Amazonem, Kindlem i maksymalną ilością downloadów książek, która nie była nawet podana na stronie sklepu…
zx
Otóż to, coś w ten deseń powinno istnieć.
harnir
Jak na razie jabłko tu przynajmniej się nie wygłupia – wywalone aplikacje można zassać ponownie i nic to nie kosztuje. Dostajesz info, że to już kupiłeś i czy chcesz to pobrać raz jeszcze za free i tyle. Inna kwestia, że pliki z aplikacjami ma się na kompie – można je archiwizować, wywalać z biblioteki, wrzucać do niej ponownie… Gdyby tylko ta nieszczęsna sprawa ginących danych po usunięciu aplikacji z telefonu, byłoby całkiem OK.
O, nawet sobie z tego nie zdawałem sprawy. Faktycznie, głupio nieco.
Słuszna uwaga, mnie to przytrafiło przy „usuwaniu” programów z iPhone.
Obawiać się przed ponowną instalacją nie ma co, bo zawsze są w iTunes->iPhone->Programy, tylko że odhaczone :) jakby chęć wróciła…
Fakt faktem, ze w 60% softu kupionego nie używam :/ Ale od kilku miesięcy też nowego nie kupuję [jupi]