cze 11, 2009; wyświetleń: 1 157
Urlopu! Urlopu!
O, tak krzyczę już prawie wniebogłosy. Cielsko coraz bardziej domaga się swoich praw, umysł coraz głośniej drze się o przerwę w codzienności a dusza skamle o kilka chwil wytchnienia.
Codzienność niszczy!
Praca, dom, obowiązki, udzielanie się tu, udzielanie się tam, ciągły brak czasu, ciągłe nadganianie straconych chwil, ciągłe bycie za życiową czołówką, która mnie wyprzedziła i gna gdzieś przed siebie, zostawiając daleko za sobą peleton mojego „ja” i wszystko, co się na to składa. Czuję się zmęczony, wypompowany, brakuje mi sił i ochoty na cokolwiek. Nie, nie mam doła – po prostu czuję się diablo zmęczony.
Dziś przespałem praktycznie cały dzień. Po prostu poległem, nakryłem się kocem i tyle pamiętam. Najgorsze jest to, że po obudzeniu nadal myślę tylko o dalszym śnie.
Zmęczenie…
Zmęczenie…
Zmęcz…
Zzzz…
Jutro urywam się z roboty i jadę w pierony do Warszawy do Brzozy (brata znaczy się). Żona jego liczy dni i godziny do porodu i jeśli nie teraz, to w najbliżej dającej się przewidzieć przyszłości byśmy się nie spotkali. Chciałem zabrać Majkę ale ta przez chujnię, która dzieje się na dworze dostała kataru jak stąd do Mozambiku i raczej nigdzie tyłka nie ruszy. Tym sposobem pojadę sam. Pomogę im nieco w nowym obejściu (przeprowadzili się sukinkoty do jakiejś hacjendy :)), wskoczę z babcią Wulą do samochodu i pewnie porobię za siłę przenośną dla zakupów, które owa poczyni. Wbrew pozorom całkiem lubię takie wleczenie się za matką po sklepach i miecie tych kilku godzin bez potrzeby myślenia, kombinowania, przejmowania się czymkolwiek a tylko dogadzania sobie kawką czy innym podgryzaczem w jakiejś galerii handlowej. To odmóżdża doskonale a czasem trzeba się odmóżdżyć.
Może uda się Brzozę na coś do kina wyciągnąć. Sukinkot kręci swój biznes ale koszt jest okrutny: zero czasu na cokolwiek innego. Może uda się mi – etaciarzowi, któremu brakuje do pierwszego – wyciągnąć pana biznesmena na coś głupiego, co sprawi nam mnóstwo radochy a po podlaniu odrobiną piwa czy innej wódki, pozwoli na chwilę odskoczenia od spraw codziennych.
Wracam w niedzielę bogatszy o iPhona, którego dostanę od Brzozy, który swego czasu kompletnie zjechał ten gadżet. I miał bardzo, bardzo wiele racji. Dlatego telefon leżał przez te miesiące w szafce a ja w końcu drania uruchomię. Mnie się przyda zdecydowanie bardziej – mam zupełnie inne potrzeby. Za to dla Brzozika trza by jakieś ustrojstwo wynaleźć, które wprowadzi go w XXI wiek. Warunek podstawowy: baterie ma mieć to coś solidne.
Anyway, odliczam dni do sierpnia, kiedy to dokonamy zajazdu na wyspę Andros i gdzie mam zamiar robić jedno: nic. No dobra, będę leżał odwłokiem w wodzie i dawał się unosić falom. A jako że wygląd mam adekwatny, być może przeczytacie w środku sezonu ogórkowego o odkryciu na wyspie Andros zupełnie nowego gatunku słonia morskiego :).
Urlopu! Urlopu!
Tagi: Rodzina, Wyjazd, Życie
nie wiem jak tam u Was, ale u mnie pogoda zdolna każdego dobić/zabić. Parne, duszne, gorące dni, cholernie niskie ciśnienie i kompletnie nic się nie chce robić, a świeżo zatankowane siły w moment się ulatniają. Na takie okoliczności marzy mi się szczelny skafander kosmonauty z wydajną klimą w środku + solidny zapas kawy.
Choć dziś już i tak jest nieco znośniej; wiatarek wieje, wczoraj wieczorem trochę popadało – korzystam więc :)
A propos gadżetu, ender kupił jakieś gówno i nie narzeka. Spytaj co ma
Sam masz g… :P
A Costa juz info dostal zeby Brzozie przekazac. Nowe HTC jak wyjda beda ciekawe. :P
Pochwal się co za g.. kupiłeś? :)
htc diamond (mda iv w erze). Mniejsze niz iphone, i jest soft do nawigacji. Wkurzalo mnie ze jak gdzies jade, musze brac telefon, pda, gps na bluetoothie. Zona swoj iphone potlukla, wiec dalem jej swoj, a sobie zmienilem.
:)
Do iphona będzie tomtom i navigon. (i tak po polsce najlepsza jest automapa :D )
Ale jak dla mnie i tak do nawigacji lepsze jest dedykowane uzadzenie – wiekszy ekran. No i jak ci tel siadzie to jestes bez niczego. Przerabialem to i bylo do dupy.
Nooo o tym tom tomie to od ponad roku mowia. Chyba niecierpliwy jestem, bo znudzilo mi sie czekanie :)
Za jakis czas na androida ma tez cos wyjsc – wiec moze warto bedzie przyjrzec sie telefonom z androidem.
Będzie w sensie że pokazali gotowe wszystko na wdccośtam – program uchwyt itd i ma wejsc z premiera iPhone os 3 do sprzedaży.
Tiaaaa. pokazali. Rok temu juz byla aplikacja gotowa i miala wejsc lada chwila (np. http://myiphone.com.pl/wiadomosc-70-yes.html)
Ale navi w telefonie przydaje się również. Ostatnio zaprowadziło nas z moczenia mord do hotelu w Brukseli. Bez tego mogło być o wieeeele dłużej ;)
I zabawniej :)
Testowalem Iphone’a z XGPS z mapami offlinowymi. Musze przyznac, ze da sie na tym jechać.
Na Androida juz wypuscili NAVIEXPERTA w wersji beta. Co prawda o ile sie orientuje, jak na razie tnie sie niemilosiernie, ale przynajmniej cos jest.
A ja Wam panowie niedługo wrażenia z obcowania z iPhonem opiszę. Mam mieszane uczucia co do tego gadżetu ale jeszcze nieco toto pomęczę, zanim się wypowiem.
No to CoSTa szybciutko dawaj, bo mi się zaczyna podobać (od fw 3)
Zen: znajac Costasa i jego chec do pracy, to zaraz poda ci linka do artykuly Brzozy :)
A pewnie, że będę linkował :)
Zen, jutro, najdalej pojutrze powinienem solidnie iPhona opisać. Jeszcze w dwóch sytuacjach chcę go przetestować i się zobaczy, czy zadziała toto jak trzeba. Ale już teraz mogę Ci powiedzieć, że jeśli chcesz pograć, to nie ma lepszego telefonu nad ten. Jeśli chcesz popracować – poszukaj czegoś innego.