maj 31, 2009; wyświetleń: 1 180
Syndromy zmęczenia
To zadziwiające, jak bardzo ostatnio nie mam o czym pisać na blogu. Niby się dzieje, niby żyjemy jakoś, niby otaczająca nas rzeczywistość wywija coraz to ciekawsze hołubce ale… No właśnie, co takiego nie pozwala siąść i opisać nieco tych fragmentów rzeczywistości?
Zmęczenie. Takie proste, zwykłe, normalne, namolne, upierdliwe i zgryźliwe – zmęczenie. Nawet jeśli jest chwila wolna, znajdzie się jakiś wieczór, kiedy zamiast od razu walić się do wyra wykrzesa się z siebie choć odrobinę motywacji do klepnięcia przed monitorem, i tak myśli nie napływają, nie składają się, nie płyną jak powinny. Gdzieś na poziomie styku świadomości z podświadomością powstaje potężna tama blokująca swobodę wypowiedzi i przelewania jej w bity, bajty i kilobajty informacji. To właśnie jest owo zmęczenie, które trzyma w kleszczach i nie popuszcza.
Zmęczenie psychiczne nie pozwala na skupienie, na swobodne rozwijanie się procesu, którego efektem jest myśl. Miałem to przez kilkanaście ostatnich dni i z trwogą zauważyłem, że zmieniałem się w roślinę, która wchłania treści w drodze z/do pracy i na niewiele więcej ma ochotę. O jakichś procesach twórczych nie mogło być w takich warunkach zupełnie mowy i jak widać, nie było.
Prowadzenie bloga to nie jest praca, to coś o wiele, wiele istotniejszego. Prowadzę tę stronę dla rodziny ale głównie dla siebie, dla możliwości ekspresji w gronie nieco szerszym, niż kilka moich zwojów mózgowych, dla pozostawienia śladu po rzeczach i zjawiskach mnie interesujących czy z jakichś względów poruszających. Ciężko jednak o jakąkolwiek ekspresję, gdy gdzieś tam na styku podświadomości i świadomości powstaje coraz większa tama dla przepływu myśli.
Zmęczenie i znużenie… To na szczęście można leczyć. Dzisiejsze lekarstwo: wyjście z córką do kina, luźne popykanie na konsoli, dobre jedzenie, rozluźnienie kulasów i za moment wyciągnięcie się leniwe koło żony. Jezu, jak bardzo można przy zwykłych codziennych czynnościach wypocząć…
Tagi: Myśli, Życie«« Podcast 012 – Przedszkolna impreza
»» Ikea – marzenie młodego modelarza
Kostuniu, potrzebujesz chyba wakacji.Nie chce cie straszyc ale po przyjsciu na swiat drugiego dziecka bedziesz mial jeszcze mniej czasu i bedziesz bardziej zmeczony, co tez dotyczy Doroty a moze bardziej jej.
O patrz, trafiło Cię to, co mnie od jakiegoś czasu gnębi. Mówię sobie, że przeczekam i że trza być twardym nie mientkim :) U mnie to jeszcze pogoda się do tego ogólnego zmęczenia dokłada. I co gorsze, chyba gdzieś zatraciłem umiejętność odpoczywania… Nie dobrze, bo kiedyś umiałem w ciągu jednego dnia odpoczynku naładować baterie na miesiąc, a teraz nie chuchu.
ciotka’s eleni
Ano cioteczko, potrzebuję. Męczy mnie robota a nie ogólne „dzianie się”, od roboty potrzebuję wytchnienia. Dzieciak mnie kompletnie nie stresuje – ot będzie zdrowa motywacja do zapieprzania z wózkiem po okolicznych wertepach, co akurat bardzo lubię i co pewnie z Majką razem będziemy uskuteczniali :). Ale od roboty muszę mieć dłuższą przerwę bo już mi chyba starczy.
Andros, Ateny i Trikala chyba nadają się do takiego odetchnięcia najlepiej :)
walth
Kurczę, też sobie mówię, że trza przeczekać, że trza twardym być ale gdzieś tam się blokada zrobiła i w ramach echa słyszę ze środka łba: „dupa tam, weź materac, kąpielówki, córę pod pachę i spadaj nad morze”. No nie będę się sam ze sobą kłócił :)
No fakt, sam ze sobą to się nie kłóć, bo to początki schizofrenii są ;-)
Ja ostatnio baaaaardzo mocno się zastanawiam nad zmianą formy zarabiania kasy. Na taką bardziej wyluzowaną i domową. Coby nie mieć poczucia, że przepracowuję większość życia a i tak mnie cholera nie stać na rozrywkę i inne fajne rzeczy. Tak, zdecydowanie popieram i rozumiem Twój pogląd na sprawę :)
Przy skrecaniu łóżka ,myslałem ze rozniose je w pył(prosta drewniana rama-tak to wygladało) kumpel mnie wybawił i skręcił za mnie! Ja tam trzymam się od mebli z Ikeiz daleka,jak co to skreca za mnie ktoś inny^^
Zmęczenie jest dobre. Wierz mi. Jest jak napinanie cięciwy.
A potem łuk pęka i smaga wszystkich dookoła? :)
Otóż to :)