CoSTa's Family Page

Icon

Nas dwóch, one dwie plus cała reszta gangu zwanego Rodziną. Nasze przypadki, wypadki i odpadki. Nasze historie małe i wielkie. Nasze życie sote. Batteries not included.

Kilka newsów i ogłoszenie

Niezbyt często ostatnio zaglądam na bloga za co ogromnie przepraszam. Niestety czy też stety ale zrobiła nam się piękna wiosna, żal siedzieć przed kompem (skoro można przed konsolą ;)), córek stał się zaborczy i zajmuje nieco czasu pracy procesora a tak poza tym to popołudniami jak nie czynię swoje Aikido coraz silniejszym, to mam gazylion innych jakowychś zajęć i obowiązków. Ot życie dopada intensywnie, w pracy spokój acz czasem dzieją się akcje nieprzewidziane i trzeba poorać nieco więcej – jak to w kryzysie…

Alien rozwija się nad wyraz dobrze. Co prawda nie było ostatnio jakichś USG robionych czy innych niezrozumiałych cudów techniki medycznej ale po brzuchu Dorophy widać, że młody (choć w sumie to jeszcze nie jest stuprocentowo pewne) robi masę jak trzeba. Z Dorci zrobiła się już pełnowymiarowa ciężarówa a ja już nie wiem jak na nią wpłynąć, by w końcu dała sobie spokój z robotą i poszła na zwolnienie. Praca ją w wyraźny sposób stresuje i męczy.

Da Majek ostatnio się wygłupiał i strzelił zapaleniem ucha. Ale jakimś takim dziwnym – po zabiegu szybkim przecięcia błony już następnego dnia mała czuła się nieźle a po dniach dwóch po prostu nie mogła na dupie wysiedzieć. Doszliśmy do wniosku, że oto jest dowód na gównianą odporność naszego dziecka. Starczył byle wirusik, by rozpętać piekiełko gorączkowe ale po wzmocnieniu chemicznym nagle wszystko wróciło do normy. Ja wiem, czego temu dzieciakowi potrzeba: kilku miesięcy życia na wsi, picia mleka wprost od krowy, obłapiania się z psami i grzebania we wszelkim naturalnym brudzie, jaki się nawinie. A przede wszystkim – z dala od lekarstw. I sobie organizm odporność wyrobi bo nie będzie miał innego wyjścia.

A u mnie wszystko po staremu tylko czasu jakby coraz mniej na przyjemności czy działania poboczne. Weekendy mam pozajmowane od rana do wieczora do końca tego miesiąca a grafik zajęć przewiduje między innymi Wielkie Sprzątanie Schowka z Wszelkimi Gratami oraz Wielkie Malowanie i Odnawianie Pokoju, Który Stanie Się Sypialnią i Miejscem Spoczynku Potomka Mego. Można wypuścić powietrze :). Ano, czas najwyższy zacząć przygotowywać miejsce dla Aliena…

I to by było póki co na tyle. A nie, jeszcze ogłoszenie…

Pamiętacie Voytassa? To taki przesympatyczny facet, który od czasu do czasu mnie przelatuje na różne sposoby, co przynosi mnie radochę nieziemską :). Voytass jest (znaczy chce być) lotnikiem i w związku ze związkiem sobie polatuje tu i ówdzie w ramach wylatania godzinek. A ja czasem podczepiam się pod niego jako balast, co uwieczniam w podcastach.

I tu Voytass mnie poprosił bym przekazał znajomym bliższym lub dalszym, że jeśli ktoś chce porobić za balast to jak najbardziej może. Wygląda to mniej więcej tak:

  • Do wyboru dwa samoloty: Cessna 152 – pilot + 1 pasażer (cena za 1 godzinę lotu – 350 złociszy) i Cessna 172 – pilot + 3 pasażerów (cena za 1 godzinę lotu – okolo 650-700 złociszy)
  • Terminy to raczej weekendy
  • Starty z lotniska w Żernikach lub może Voytass podlecieć do Kobylnicy i odebrać z lotniska, jeśli komuś tak wygodniej.

Jeśli kogoś interesuje pobycie balastem to w temacie szczegółów dam namiar już na Voytassa. Że co, że drogo? W pierony! Ale samo latanie rządzi :).

Podziel się tym wpisem:
  • Wykop
  • Google Bookmarks
  • TwitThis
  • Ping.fm
  • del.icio.us
  • Facebook
  • email
Tagi: , , ,

«« Muzyka, której nie powinno się słuchać
»» Porządki w obejściu

Komentarze: 12

  1. Ender pisze:

    hmmm czy kiedys nie wspominales ze jak mialbys laptopa, to siedzialbys na lezaczku z piwkiem i blogowal?

    • CoSTa pisze:

      Taki jest plan. Ale mi rodzina wprowadziła weekendowe modyfikacje i zajęcia obowiązkowe :).

      Ender, pograłem wczoraj nieco w Bad Company – giera ma moc! No rozwałka jest po prostu przesympatyczna.

  2. Ender pisze:

    Ja czekam na 2 czesc Modern Warfare. I chyba sobie jedynke kupie.

  3. matipl pisze:

    Co do akcji „odporność na wsi” popieram. Mam dokładnie takie samo zdanie.
    Niestety za bardzo teraz na dzieciaczki się hu-ha i byle wirusik potrafi rozłożyć na łopatki.
    Kiedyś piło się wodę z kranu, jadło rękoma brudnymi od piachu i się żyło. I nawet lizaki, które spadły w piaskownicy się dalej lizało ;)

    Co do Voytassa byłoby się chętnym :)

  4. krzychu pisze:

    Plan co do wsiowego pobytu córy – koniecznie zrealizujcie. Uda się!

    ps. nie pisz o ‘miejscu spoczynku potomka’ — naprawdę to źle brzmi :-/

  5. PeterCub pisze:

    Costa, a jak tam robienie za uke? I czy sprzątasz łazienki, jak sensei sugeruje?

  6. SpeX pisze:

    A czy AirTaxi odbierze z Kraków-Czyżyny? :D

  7. monsun pisze:

    Nie trzeba zaraz na wieś jechać. Wystarczy przekonać siebie i lepszą połowę że lizanie psa/kota i rozsądne ilości zjedzonego piasku nie zabiją. Poza tym pozwoliliśmy naszej małej „przechorować” lekkie przeziębienie bez wspomagania chemią. Od tego czasu, a to już cały rok, Jagoda nie choruje. Najwyżej ma jakiś katar.

  8. Czy Alien to już pewne imię ? :-)

  9. CoSTa pisze:

    matipl
    Otóż to. Dokładnie to mam na myśli – zeżreć nieco piasku, powłazić nieco na drzewa, pochłonąć kilka ziemniaków z ogniska ze skórkami…

    Namiar na Voytassa podesłałem. Powodzenia życzę :)

    krzychu
    No plan jest a realizacja się odbędzie, to pewne. Doropha ma solidne wsiowe korzenie i nie ma bata, Majka na jakiś czas na wieś pojedzie.

    Mówisz, że źle się kojarzy? Cholera, może faktycznie nieco…

    PeterCub
    Robienie za uke wychodzi tak sobie – sztywnym strasznie ale mam jednego plusa: można mną porzucać nieco bo się nie skarżę ponoć zanadto. No i cholery skwapliwie z tego korzystają :). Ogólnie – jest super!

    SpeX
    Bez problemu! Styka godzinki opłacić :)

    monsun
    Znaczy my to wiemy, tyle że do tej pory z Majką mieliśmy problemy głównie z powodu dosyć skomplikowanej natury majkowych schorzeń (a właściwie powodów) – alergia, numery z migdałami, zatokowe sprawy, przerzuty na uszy co chwila… Ciężko się było z tego zaklętego kręgu wyrwać po prostu. Po zabiegu, jaki ostatnio Majka miała, jest zdecydowanie lepiej i teraz nieodwołalnie młoda zostanie poddana solidnej kuracji syfem :).

    Robert
    Jako się rzekło – jeszcze nie wiemy czy to aby na pewno Alien czy Alienka :). Stąd nazwa robocza. Jeśli okaże się, że to jednak ON, to z pewnością jednym z imion będzie Songo. Nieodwołanie. Trwa o to wojna w domu ale kaman, ja ważę stówę a reszta familii razem liczona (włącznie z kotem) może mi skoczyć :)

  10. SpeX pisze:

    A czas dolotu też trzeba opłacić?

Zostaw komentarz

 

XHTML: Możesz użyć tych tagów: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

 

Monitor dla papy CoSTy

Droga rodzinko (a może i jakiś sponsor się znajdzie, kto wie :)). No niestety, brak monitora do komputera boli strasznie. Nie ma na czym zdjątek i filmików obrabiać (no i Gutka wcale nie widać na stronie), nie ma jak żyć po prostu. Gromadzę powoli (a właściwie to wcale bo zawsze są jakieś inne wydatki) zasoby na nowy monitorek ale jeśli macie jakieś zbędne eurasy w portfelach drogie moje ciotki, to ja je bez skrupułów przyjmę. Znacie mnie :)

Kliknięcie na powyższy obrazek przeniesie do płatności PayPal, gdzie (jeśli jeszcze nie macie) można sobie konto założyć i wygodnie kasę przelewać.

Żebrzę? Jasne! Wstydzę się? Ani trochę :)

Ostatnie komentarze

Lifestream