maj 10, 2009; wyświetleń: 3 634
Stevie Ray Vaughan – Voodoo Chile
Czy tu trzeba coś więcej pisać? Łazi dziś za mną dzień cały i nie może się odkleić. I bardzo dobrze! Oto odtrutka na miernotę lecącą z dorophowego radia puszczonego w kuchni. Oto chyba jeden z najlepszych coverów nieśmiertelnego klasyka. MNIAM!
Tagi: Muzyka, Rock
«« LinkSys WRT54GL i Tomato Firmware
»» MNÓSTWO rodzinnych zdjęć!
Voodoo Child?
Damn it – literówa… Dzięki Bycik.
EDIT: a wkręcasz cholera. Jasne, że Chile. Człowiek dobrze pisze a później taki przychodzi i kręci :)
O jaką ja miałem zajawkę na SRV gdzieś na początku studiów! Właśnie dzięki tobie mi wraca – idę odkurzyć jego płyty! ;)
Warto! Ładunek energii jaki siedzi w tej jego gitarze po prostu porywa :)
Yeah! SRV to geniusz kropka!
a to nie dżimiego lefthand ? :P
SRV to geniusz. Polecam film z koncertu z El Mocambo – po prostu wymiata.
jeden z lepszych…