CoSTa's Family Page

Icon

Nas dwóch, one dwie plus cała reszta gangu zwanego Rodziną. Nasze przypadki, wypadki i odpadki. Nasze historie małe i wielkie. Nasze życie sote. Batteries not included.

Stereo – Somewhere In The Night

Ciężka jest rola muzycznego dinozaura. Wiecie, takiego kolesia, który nie za bardzo łapie te wszystkie czarne klimaty a nowoczesny pop kojarzy z Britney czy kto tam teraz jest na topie. Jakoś mnie ta muzyka męczy, mierzi i dobija swoją bylejakością. Dlatego łapczywie chwytam wszelką alternatywę dla dzisiejszej papki a jeśli chcę posłuchać popu (bo pop lubię i cenię, ale nie tę bylejakość znaną z TV czy z radio), włączam sobie składanki z oldschoolowymi kawałkami, od których łezka się kręci i które można nucić pod nosem bo zna się je na pamięć.

A jak by tak połączyć przeszłość z teraźniejszością? Nie da się? Otóż da się. I to jeszcze jak!

Stereo - Somewhere In The Night

Stereo - Somewhere In The Night

Somewhere In The Night to album do imentu oldschoolowy. To żywa skamieniałość lat 80-tych i ichniego synthpopu z całym sztafażem należnym temu gatunkowi. Album zafunduje Wam tripa w czasy sprzed dwudziestu lat i sprzed kilkunastu/kilkudziesięciu kilo. Znajdziecie tu wszystkie możliwe klisze, brzmienia, zmiany tonacji i co tam jeszcze chcecie, które pamiętacie lepiej lub gorzej z przeszłości. Jasna cholera, znajdziecie tam najprawdopodobniej oryginalne instrumenty, które znacie z przeszłości i z którymi osłuchaliście się do bólu – te wszystkie Korki czy inne Yamahy. Ba! Wokal i melodia to po prostu strzał w serce dzisiejszych trzydziesto- i czterdziestolatków a kawałek Nowhere In Tne Island to jawny, niczym nie skrywany hołd dla ówczesnej epoki, który wyciśnie z oldboyów ostatnie synthpopowe soki.

A więc ramota? Ależ nie! Muzyka jest nieprawdopodobnie świeża, świetnie zaaranżowana i zmiksowana i pokazuje dzisiejszym brzmieniom, gdzie ich miejsce. Słucha się tego albumu fenomenalnie, ładunek energii, jaki przenosi, powoduje samoistne skakanie i chęć ubrania fioletowej katany do postawionej na sztorc grzywki w odcieniach różu. Szukacie nowej muzyki w klimatach, które kochacie? Look no more! Poniżej kawałek tytułowy i otwierający.

Strona kapeli w serwisie Last.fm

Podziel się tym wpisem:
  • Wykop
  • Google Bookmarks
  • TwitThis
  • Ping.fm
  • del.icio.us
  • Facebook
  • email
Tagi: , , ,

«« Johan Agebjörn – Mossebo
»» MadWorld – zdrowa gra :)

Zostaw komentarz

 

XHTML: Możesz użyć tych tagów: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

 

Monitor dla papy CoSTy

Droga rodzinko (a może i jakiś sponsor się znajdzie, kto wie :)). No niestety, brak monitora do komputera boli strasznie. Nie ma na czym zdjątek i filmików obrabiać (no i Gutka wcale nie widać na stronie), nie ma jak żyć po prostu. Gromadzę powoli (a właściwie to wcale bo zawsze są jakieś inne wydatki) zasoby na nowy monitorek ale jeśli macie jakieś zbędne eurasy w portfelach drogie moje ciotki, to ja je bez skrupułów przyjmę. Znacie mnie :)

Kliknięcie na powyższy obrazek przeniesie do płatności PayPal, gdzie (jeśli jeszcze nie macie) można sobie konto założyć i wygodnie kasę przelewać.

Żebrzę? Jasne! Wstydzę się? Ani trochę :)

Ostatnie komentarze

Lifestream