mar 13, 2009; wyświetleń: 1 705
Gry komputerowe to ZŁO!
W szkole koledzy go odrzucali, określano go jako frajera i odludka. Na dodatek miał złe oceny. Rosnąca frustracja i nienawiść do otoczenia mogła pchnąć go do popełnienia morderstwa. W domu Kretschmera policjanci odnaleźli kolekcję horrorów. Na dysku twardym jego komputera odkryto gry-strzelanki. Według policji to właśnie z nich Kretschmer mógł wynieść wiedzę jak przeprowadzić krwawy zamach na szkołę. Prawie identyczny scenariusz miał miejsce w przypadku innych szkolnych terrorystów, którzy zabijali kolegów w szkołach w Finlandii czy USA.
Za: Gazeta Wyborcza
Łooo, i znów całe zło świata przez horrory i gry komputerowe. Mało tego, ostatnimi czasy jak widać gry i horrory zaczęły spełniać rolę edukacyjną i przygotowują do przeprowadzenia krwawego zamachu w szkole. Najwidoczniej Klątwa, Doom, Quake czy inny Rainbow Six niosą podprogowe przekazy „zabij swoich kolegów, zastrzel ich ostrzeliwując się zza węgła i sorry – bez noktowizora tym razem”.
Nie są winni rodzice, którzy zgromadzili w domu ponoć niezły arsenał (legalny jak najbardziej) najwidoczniej w ogóle nie zabezpieczony przed lepkimi łapkami jak widać świetnie wychowanego synalka, którego stabilności emocjonalnej w obliczu owego arsenału nikomu nie chciało się sprawdzać. Szanowni rodzice będą w szoku ale ten zaraz odreagują idąc na strzelnicę, gdzie ponoć targali swojego synalka, który najwidoczniej to nie tam nabył skilli z obsługi broni, tylko oglądając horrory i grając w strzelanki. Rodzice w ogóle nie są winni zaniedbań w wychowaniu swojej morderczej latorośli bo jakim cudem mieli by być winni? Przecież zapewne nie mieli bladego pojęcia, że ich siedemnastoletnia pociecha nie radziła sobie w życiu, była dupkiem popychanym przez szkolnych znajomych a efekty edukacji były mizerne. Przecież rodzice nie są od tego, by o takie rzeczy dbać. Są od kupowania sobie wolnego od dziecka czasu przez zapewnianie elektroniki potrzebnej do grania w strzelanki i oglądania edukacyjnych horrorów. Bo na pewno nie są od zwyczajnego pogadania z coraz bardziej sfrustrowanym synalkiem i na pewno nie są od przytargania owego do jakiegoś specjalisty. No bo co ludzie powiedzą…
Nie wiem jak to się tam w tej rodzinie układało ale widzę jedno za każdym razem, gdy mowa jest o „winie” filmów czy horrorów przy zbrojnych akcjach zdesperowanych młodocianych: totalną, kompletną, absolutną, niezmierzoną, porażającą klapę – wychowawczą, rodzicielską i systemową. Total failure kochani. Game over. Dla chłopaka i kilku innych osób. Tylko dlatego, że nikt do jego frustracji nie wyciągnął ręki. Bo najprawdopodobniej nikomu się nie chciało.
Teraz czas zakazać produkcji filmów i gier a jeśli już, to nakazać, by w grach krew nie była czerwona (to zdaje się Niemcy ciągle ten idiotyzm mają). To na pewno rozwiąże problemy z psychiką ludzi psychicznie niezrównoważonych. 99% zdrowej reszty populacji, dla której gra to tylko gra a film to tylko film można olać, przecież o tych 99% tabloidy nie napiszą i te 99% nagle nie zacznie strzelać i zabijać na lewo i prawo…
Drodzy obrońcy moralności – zacznijcie „poprawiać” świat od siebie samych. Na początek może zacznijcie od nauczenia rodziców jak być rodzicami. Bo to oni mają wiedzieć, co się z ich dzieckiem dzieje i to jest ICH odpowiedzialność. A nie próbujcie zakazywać wszystkim pozostałym niegroźnej i nieszkodliwej rozrywki. W imię tej waszej popieprzonej moralności.
Tagi: Głupota, Myśli
Heh, szkoda gadać. Dzisiaj dzieci wychowuje się wirtualnie.
Trudno się nie zgodzić z Twoim wpisem.
to wystarczy za komentarz:
http://www.theonion.com/content/video/are_violent_video_games
słusznie. Gry i horrory są odpowiedzialne za całe zło które w naszych dzieciach siedzi. Złe filmy są złe i złego uczą. Gry strzelanki wypaczają psychikę. ale.
KTO (bluzgi) POZWALA DZIECIOM W TO GRAĆ???
Pseudo rodzic, dla którego ważniejsze jest cokolwiek a nie jego dzieci spisuje swojego potomka na straty. Dziecko niekochane, nie mające wsparcia w rodzicach, nie potrafiące zrozumieć niczego, bo rodzic nie tłumaczy, włącza telewizor i włącza gry komputerowe. Wtedy te bezduszne, naszpikowane krwią i sadyzmem twory pieniądza przejmują rolę rodzica i masz ci w gazecie artykuł autora aferzysty-konformisty.
Trudno nie zgodzić się z Costą w temacie roli Rodziców w wychowywaniu swoich pociech. Ale prawdą jest też to, że gry komputerowe, szczególnie te epatujące agresją mają ogromny wpływu na dzieci. Dzieci utożsamiają się ze swoimi postaciami z gry. Zachowania takie przenoszą później do rzeczywistości. Oczywiście kwestia podstawowa czy siedemnastoletni młodzieniec to wpływowe dziecko? Co ma większy wpływ na młodzieńca: gra komputerowa, środowisko, szkoła, odrzucone uczucie?
Wszystko jest dla ludzi, ale z głową. – jak mawiała zawsze moja mama. Bez rodziców, którzy umieją wyjaśnić dzieciakowi to i owo, gra staje się wychowawczynią i wtedy jest problem. Nie sama gra jest zła, ale brak nadzoru nad dzieckiem, które nie rozumie co robi. Brak zainteresowania problemami dziecka itd. TO jest problem a nie to, że dziecko gra czy ogląda film. Niech gra i niech ogląda, ale niech rodzic wyjaśni, że to TYLKO gra. Niech POKAŻE, że życie jest zupełnie inne i w życiu kierujemy się innymi wartościami. Bez tego, dzieciak jest stracony.
Tak sądzę, ale może się mylę. Wyprowadźcie mnie z błędu jeśli takowy gdzieś popełniłem bo sam dzieci jeszcze nie mam :D
Zgadzam się. W wieku siedmiu lat dostałem swój pierwszy komputer. Kiedy miałem 8 lat, to rozpruwałem mutantom flaki w Fallout Tactics. Czy coś ze mną nie tak? Jestem dobrym uczniem, przez wszystkie lata gimnazjum średnia większa lub równa 5.0, więc o co chodzi?
+1. I nic na ten temat więcej nie napiszę, bo wk*a mnie to niemożebnie, jak widzę, że ludzie w to potem wierzą.
Tak, przyczyną zła tego świata jest TV i komputer. W końcu w TV możemy zobaczyć prawie na żywo krwawe zamachy. A z komputera nauczyć się sterować samolotem na tyle by w coś wlecieć.
Niestety są pewno pewne przekonania i opinie które ciężko zmienić, tak samo jak u kaczek.
Ale dla patrzących na ten temat pod innym kontem proponuję oglądnąć film Ben X (2007)(nie mylić z bajką), naprawdę fajny filmik o grach i życiu codziennym.
Wydaje mi się, że wiele osób obwiniających gry za takie zdarzenia, myli współwystępowanie z zależnością przyczynowo-skutkową.
Gry komputerowe/konsolowe są dość szeroko rozpowszechnionym zjawiskiem i z dużym prawdopodobieństwem można założyć, że dowolny młodociany sprawca brutalnego przestępstwa, miał już z tymi grami w jakiś sposób styczność. To właśnie zależność współwystępowania.
Nie można tego jednak mylić z zależnością przyczynowo-skutkową. Postawie duże pieniądze na to, że 90% młodocianych przestępców czytało również książki, a nawet, o zgrozo, jadło pieczywo nie dalej niż 24 godziny przed popełnieniem czynu. Czy będziemy palić książki i zamykać piekarnie? W końcu widać tu wyraźną zależność!
Ja jak usłyszałem o tych wydarzeniach to od razu pomyślałem, że będzie znów wojna medialna o gry. A myślałem, że zaraz będzie na dodatek informacja, że dzieciak słuchał ciężkiego, niemieckiego techno :)
Sorki za ten uśmiech, ale już zaczyna mnie bawić odciążanie winą rodziców za złe wychowanie dzieci, a szukanie wymówek w otaczającym świecie. To tak jakby zamykać Naszą-klasę bo przez nią ludzie się rozwodzą spotykając miłości szkolne :)
A swoją drogą wielu rodziców nie widzi nic złego, że ich 5-letni syn ciągle gra w GTA3.
Łatwiej zwalić winę na osobę trzecią, w tym wypadku producentów gier/filmów, niż szukać winy na własnym podwórku (rodzice, szkoła, znajomi, którzy nie reagowali na coraz większe dziwactwa kolegi).
Pyoter: czy to prawda ze przez „nasza klase” rozwodza sie ludzie? Jesli tak, to o ludzi w jakim wieku chodzi?