CoSTa's Family Page

Icon

Nas dwóch, one dwie plus cała reszta gangu zwanego Rodziną. Nasze przypadki, wypadki i odpadki. Nasze historie małe i wielkie. Nasze życie sote. Batteries not included.

Mam Maka i mam wirusa!

Oto dowód na to, że mam Maka i mam wirusa:

Aaaaa! Zawirusowany Mak!
Uploaded with plasq‘s Skitch!

Buhahahahaaaaa – wystarczy pena wsadzić w windowsową dziurkę i już dochodzi do mnożenia na potęgę ;). Kurczę, niby w firmie antywirusy i bóg raczy co wiedzieć jeszcze poinstalowane a tu proszę, taki babol. No i teraz mam zagwozdkę – grozić adminom ujawnieniem dyrekcji kompromitujących ich informacji czy może od razu wyciągać gifty bez grożenia? W sumie to fajne chłopaki, odpuszczę sobie grożenie :).

Nauczka dla posiadaczy Windows: nie wsadzaj kijka1 do niezabezpieczonej dziurki!

Podziel się tym wpisem:
  • Wykop
  • Google Bookmarks
  • TwitThis
  • Ping.fm
  • del.icio.us
  • Facebook
  • email
  1. Tak nazywa pena sporo lasek – ot ciekawość czemu []
Tagi: , ,

«« Granice papieżowej głupoty
»» To już sześć lat razem…

Komentarze: 10

  1. zx pisze:

    Mhm, tak jak mówię – jak już coś to i antywirus nie pomoże.

  2. arcymon pisze:

    ja i moje wirusy zyjemy w zgodzie. biegaja sobie po partycjach, ale sluchaja jak pogroze palcem.

    znudzilo mi sie ich usuwanie.

  3. btd pisze:

    E to u ciebie jest taka chujowa ochrona?

    Wielokrotnie narzekałeś na adminów u ciebie, ale teraz to faktycznie, LOL.

  4. zen pisze:

    Oo, a obok ładnie sobie Dropbox leży. Zadowolony z usługi?

  5. CoSTa pisze:

    zx
    Gdybym używał Windows to pewnie jakiś w miarę lekki soft by mi w tle biegał i skanował peny na okoliczność doklejającego się syfu. Tyle że jakoś nic nie jest w stanie mnie przekonać do tego systemu. Bawię się tą betą Windows 7 i owszem, ładne i sympatyczne ale ustawienie czegokolwiek to droga przez fafnaście ekranów i zylion okien. Kurczę, czemu MS musi wszystko robić na maksa?

    arcymon
    Mnie w ogóle znudziło ich mienie. Zmiana systemu i po kłopocie.

    btd
    No i zaczynasz widzieć dlaczego fakam na swoich adminów. Ale chłopaki się starają, serio. No, przynajmniej jak na adminów :)

    zen
    Zachwycony! Szkoda, że nieco drogo wychodzi powiększenie miejsca ale i z dwoma gigabajtami da się żyć. Świetna sprawa.

  6. macieksz pisze:

    Piękna sprawa, dlatego ja za ten system podziękowałem.
    Windows działa sprawnie wtedy gdy się z niego nie korzysta.

  7. byte pisze:

    Taaa.. Też złapałem, z czystej głupoty. Na laptopie, który teraz robi za komputer młodych mam XP bez antywirusa. Bez pracy na uprawnieniach administracyjnych nie ma problemu, myślałem. No i popełniłem jeden błąd – wpiąłem pendrive’a, którego pożyczyłem żonie, gdy byłem zalogowany jako administrator. Pooooooooszło. Na szczęście była to rzecz niegroźna – solow.b. Potrafi się tylko rozmnażać i niczego nie uszkadza. Infekcję odkryłem przypadkiem, gdy tego samego pendrive’a wpiąłem do Maka i odkryłem przedziwne pliki.

    Mak i Linux radzą sobie nieźle jako skanery pamięci przenośnych :)

  8. grabek pisze:

    VETO!

    Wykorzystanie autorun.inf – nie wirus. Wirus to taki program, którego nie widać. Ani pliku nie widać, ani „działania” nie widać. Widać jedynie raport antywira i poniszczone dane.

    Podobnie było z „I love you”. Nie był o wirus a jedynie dobry tytuł do skryptu, który w tamtych czasach nie był domyślnie zabroniony.

    Uważam, że nie można wirusem nazwać programu, który należy samemu świadomie uruchomić aby zaczął niszczyć to i tamto. Uważam, że wirusem jest kod, który w najprostszym wydaniu, otwiera pliki .exe i pisze mniej więcej:
    [03] jmp max_file_length_offset
    [max file length offset] mov ax kill_komputer
    [max file length offset] int 10h
    [max file length offset+10] jmp 4

    To jest wirus (nędzny bo nędzny ale zawsze)! a to co masz na pendrive, to lamerskie wykorzystanie ustawień systemu. W najlepszym wypadku nazwał bym to hackiem.

Zostaw komentarz

 

XHTML: Możesz użyć tych tagów: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

 

Monitor dla papy CoSTy

Droga rodzinko (a może i jakiś sponsor się znajdzie, kto wie :)). No niestety, brak monitora do komputera boli strasznie. Nie ma na czym zdjątek i filmików obrabiać (no i Gutka wcale nie widać na stronie), nie ma jak żyć po prostu. Gromadzę powoli (a właściwie to wcale bo zawsze są jakieś inne wydatki) zasoby na nowy monitorek ale jeśli macie jakieś zbędne eurasy w portfelach drogie moje ciotki, to ja je bez skrupułów przyjmę. Znacie mnie :)

Kliknięcie na powyższy obrazek przeniesie do płatności PayPal, gdzie (jeśli jeszcze nie macie) można sobie konto założyć i wygodnie kasę przelewać.

Żebrzę? Jasne! Wstydzę się? Ani trochę :)

Ostatnie komentarze

Lifestream