CoSTa's Family Page

Icon

Nas dwóch, one dwie plus cała reszta gangu zwanego Rodziną. Nasze przypadki, wypadki i odpadki. Nasze historie małe i wielkie. Nasze życie sote. Batteries not included.

Indigo Girls – Rites of Passage

Zobacz/Posłuchaj:

 

Pobierz odcinek podcastu

Indigo Girls - Rites of Passage

Dawno już nie opisywałem żadnej płyty a i tym razem nawet nie będę udawał, że coś opisuję. Wpis powstał pod wpływem chwili i uroku jednego kawałka z płyty, która jako całość warta jest uwagi. Mowa o płycie Indigo Girls – Rites of Passage, która wzięła i mnie zauroczyła bez reszty.

Słucham przeróżnej muzyki – od metalu przez elektronikę w różnych jej postaciach aż po folk w sensie najgłębiej pojętego folkloru a nie Trybuniów. Tak jak w życiu, tak i w muzyce wielce urokliwe mogą być mieszanki i tak jak w życiu mieszanki muszą mieć odpowiednie proporcje, by były smaczne i gwarantowały pełną gamę doznań. Wśród muzycznych mieszanek najchętniej sięgam po folk-rock – połączenie folkowych brzmień z solidną przyprawą w rockowym stylu. Nie rozpisując się zanadto – Rites of Passage to wręcz idealna mieszanka, którą słucha się raz i odchodzi bez głębszej refleksji. Później słucha się jej raz drugi i robi niektórym nagraniom repeat bo brzmią cholernie dobrze. Przy piątym przesłuchaniu płyty chce się krzyczeć, że tak nieuważnie słuchało się tego cacka za razem pierwszym. Serio, ten krążek to cacko o ile ceni się w muzyce coś takiego jak melodia, głos, barwa, brzmienie, żywe instrumenty. Bezpretensjonalna, prosta, ożywcza płyta, której nie wiem jakim cudem do tej pory nie słyszałem. Jest tu całe spektrum amerykańskich brzmień – od country przez blues po rock. To typowy, amerykański krążek z typową amerykańską mieszanką ichniego folku z rockiem. To na pewno nie jest materiał na niesamowite uniesienia i pierwsze listy przebojów.

To po prostu bezpretensjonalna płyta z ładnymi piosenkami, melodiami i fajowym brzmieniem. Tylko tyle. Dla kogoś karmionego radiową czy telewizyjną tandetą – wiatr świeżości, huragan ożywczości, cacko po prostu. Polecam jak diabli bo te dwie babki zrobiły kawał dobrej, folkowo-rockowej roboty. Bóg im zapłać.

A w ramach bonusu i przekonania do krążka polecam posłuchanie ichniego covera Romeo and Juliet. Piosenka piękna a cover podoba mi się bardziej niż oryginał. Sami zresztą oceńcie.

Indigo Girls – Romeo and Juliet (mp3, 5.5 mb)

Ocena w skali 1-10: 7

Indigo Girls w Wikipedii

Podziel się tym wpisem:
  • Wykop
  • Google Bookmarks
  • TwitThis
  • Ping.fm
  • del.icio.us
  • Facebook
  • email
Tagi: , , ,

«« Z Basha…
»» Zack and Miri Make a Porno

Komentarze: 4

  1. pzientar pisze:


    A w ramach bonusu i przekonania do krążka polecam posłuchanie ichniego covera Romeo and Juliet. Piosenka piękna a cover podoba mi się bardziej niż oryginał. Sami zresztą oceńcie.

    Chyba żartujesz.
    Żeby powiedzieć że cover jest dobry należy przeprowadzić taką analizę:

    reszta = oryginał - cover
    if reszta >= oryginał:
    print "Dobry cover"

  2. Dinven pisze:

    Em, szczerze, o wiele bardziej wolę wersję oryginalną. To jednak nie moje klimaty. Głos niezły, ale w „paru” momentach to jednak trochę za bardzo w klasyczne darcie mordy przechodzi. Z ekspresją fajnie, ale ale… Idealne wykonanie byłoby, gdyby Knopfler dostał odrobinę więcej tego entuzjazmu.

  3. CoSTa pisze:

    pzientar
    Coś mi w tej analizie nie gra cholera. Gdzieś tu coś z logiką się nie dogadało :)

    dinven
    O widzisz jaki doskonały przykład potwierdzający obrazujący hasełko „gusta są różne”. Knopfler strasznie mnie potrafi wkurzyć swoją manierą śpiewania i o ile Dire Straits lubię, o tyle zawsze jestem ciekaw coverów ich kawałków. Potrafią w moich oczach sporo zyskać za brak Knopflera właśnie. Anyway, nie każdemu musi się spodobać. I dobrze, różnorodność to podstawa :)

  4. mam Wula pisze:

    Kostas ! Próba wpisania się na nowym szablonie. Sprawdzam

Zostaw komentarz

 

XHTML: Możesz użyć tych tagów: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

 

Monitor dla papy CoSTy

Droga rodzinko (a może i jakiś sponsor się znajdzie, kto wie :)). No niestety, brak monitora do komputera boli strasznie. Nie ma na czym zdjątek i filmików obrabiać (no i Gutka wcale nie widać na stronie), nie ma jak żyć po prostu. Gromadzę powoli (a właściwie to wcale bo zawsze są jakieś inne wydatki) zasoby na nowy monitorek ale jeśli macie jakieś zbędne eurasy w portfelach drogie moje ciotki, to ja je bez skrupułów przyjmę. Znacie mnie :)

Kliknięcie na powyższy obrazek przeniesie do płatności PayPal, gdzie (jeśli jeszcze nie macie) można sobie konto założyć i wygodnie kasę przelewać.

Żebrzę? Jasne! Wstydzę się? Ani trochę :)

Ostatnie komentarze

Lifestream