lis 22, 2005; wyświetleń: 499
peter gabriel – still growing up & unwrapped
nareszcie wpadło to małe cacko w moje niezaspokojone dłonie. ale mam przy okazji z tym cackiem spory problem. jak bowiem pisać o peterze gabrielu, którego zna chyba każdy w miarę szanujący się miłośnik muzyki, by było to i interesujące, i jakieś wmiarę nowe. na temat tego pana napisano już chyba wszystko, co można było napisać. problem w tym, że ten starszy pan ciągle dostarcza materiału na kolejną pisaninę. i to pisaninę o muzyce bardzo dobrej, osobowości niepośledniej i życiorysie niebanalnym.
okej, pozmagam się nieco. kochani, przed wami peter gabriel z albumem still growing up & unwrapped!
jak pewnie miłośnicy wiedzą – still growing… to dwa dvd z zarejestrowanym materiałem z tournee gabriela, jakie miało miejsce już jakiś czas temu. pierwsza płytka to muzyka, druga to materiał filmolwy. no cóż, minusem kradzieży muzyki w necie jest między innymi to, że człowiek pozbawia się tzw. „dodatków”, które akurat w tym przypadku zapewne stanowią de facto o atrakcyjności wydawnictwa. dlaczego właśnie one?
bo w temacie muzyki nie usłyszymy nic nowego. zafundowano nam zestaw rzeczy mniej lub bardziej znanych, niemniej już słyszanych:
- The Feeling Begins (from Passion)
- Red Rain
- Secret World
- White Ashes
- Games Without Frontiers
- Burn You Up
- The Tower That Ate People
- San Jacinto
- Digging In The Dirt
- Solsbury Hill
- Sledgehammer
- Come Talk To Me
- Biko
ale to absolutnie w niczym nie przeszkadza! wykonania live znanych utworów nabierają smaczku, niejednokrotnie dostają nowego wręcz brzmienia przez bogatą jak na warunki koncertowe aranżację, doskonałą pracę zespołu, chórków… po prostu gabriel z ekipą to muzycy, w odróżnieniu od 80% remiksowanego gówna, które się teraz przewala przez półki sklepowe. a prawdziwy muzyk po prostu potrafi zagrać na żywo. no i gabriel z ekipą to potrafią, o jak bardzo dobrze potrafią! w końcu lata występów robią swoje… starzy wyjadacze robią doskonałe show, czy tego chcą, czy też nie :)
jest na płycie kilka cukierków. dla mnie jeden cukierek ponad wszystko: dziesięciominutowy „biko” to jest to, co tygryski lubią bardzo! wersja koncertowa bije płytówkę na wszelkie możliwe sposoby i pod wszelkimi mozliwymi względami. intro rozwala, outro takoż, samo „mięso” ze śpiewającą publicznością to czysta przyjemność słuchania… to jeden z tych kawałków, o których nie zapomina się nigdy. rewelacja!
czy polecam? też pytanie… ja mam tylko nadzieję, że w końcu tego totka buchnę i wysupłam te nieco ponad sto złotych, by zaopatrzyć się w oryginał. zdecydowanie wpisuję styll growing… do mojej wishlisty.
peter gabriel w wikipedii (angielskiej)
still growing… w amazon.com plus ładne recenzje
krótka recenzja w serwisie rockserwis.pl

Taaaaaaaaak, będę to miał.