CoSTa's Family Page

Icon

Nas dwóch, one dwie plus cała reszta gangu zwanego Rodziną. Nasze przypadki, wypadki i odpadki. Nasze historie małe i wielkie. Nasze życie sote. Batteries not included.

Jedno keynote później…

No i minęło nam kolejne keynote wujka Jobsa, z którego papa CoSTa wyniósł jedną myśl: czasem żałuję, że nie jestem hamerykaninem. Ot co.

Samo keynote wyglądało na średnio przygotowane ewentualnie wujek Jobs już nam się mocno w latach posunąwszy i zaczyna czynić lekkie fakapy podczas wystąpień. Ale nic to, jesteśmy w stanie wiele wybaczyć o ile dostaniemy nową partię zabawek do marzenia o, bo przecież nie do kupienia w naszym zbójeckie ceny preferującym kraju. A na tym keynote wujek pokazał kilka fajnych gadżetów, do których można już się oficjalnie ślinić. Do niektórych ślinie się bardzo i o tych nieco dłużej. Chronoligicznie jednak jadąc:

iOS 4.1
Fajnie, że coś chłopcy zrobili z wydajnością tej wersji iOS na iPhone 3G bo ja się po pierwszych zachwytach srodze zawiodłem i zmuszony byłem downgrade czynić. Na realizację obietnic poczekam jednak nieco i przekonam się z opinii netowych, jak to z tą wydajnością będzie ale sam fakt pochylenia się nad problemem cieszy. Jabłko jeszcze o starsze modele swoich ajfonów dba. Dobrze.

Game Center dadzą i to jest chyba największy news tego uaktualnienia. Jako grajkowi podoba się to mnie najbardziej acz martwię się co z tymi wszystkimi moimi dotychczasowymi acziwkami się stanie. Trochę punkciorów na Plus+ i w OpenFeincie zrobiłem i głupio by bylo, gdyby tak po prostu przepadły. Mam nadzieję, że jakoś te acziwki skonwertują twórcy owych systemów na gamecentrowe. Poza tym wiele w 4.1 mnie nie zainteresowało bo mój model telefonu i tak na tym nie skorzysta więc nie miałem się zbytnio czym podniecać.

iPod shuffle
Revamp linii iPodów był spodziewany ale aktualna szufelka (i jej cena!) bardzo mnie się podoba. Miłośnikiem poprzednich szufelek raczej nie jestem ale ta nowa bardzo mnie zainteresowała. Fajne, proste rozwiązanie i w dodatku w sensownej cenie, która w naszym kraju zwyczajowo będzie z dupy wzięta i uczyni zakup tego kawałka elektroniki zupełnie bezsensownym. W normalnych jednak krajach ten model iPoda może sprzedać się naprawdę dobrze bo i ładne to, i poręczne, i z sensowną obsługą. Zapowiada się smakowita przystawka.

iPod nano
Nowe nano kompletnie mnie rozwaliło. Można się było spodziewać czegoś w tym guście ale co innego spodziewanki a co innego zobaczyć egzemplarz w działaniu. Ten model jest po prostu cudny i to chyba jeden z najlepiej pomyślanych pod względem formy (zobaczymy jak z softem i działaniem) iPodów ever. Bardzo się moja buźka do tego malucha uśmiechnęła i bardzo zachciała coś takiego zanabyć. Świetny pomysł na podręcznego grajka muzyki, z którego będzie z czasem (bo nie wątpię, że na to pojawią się programy rozszerzające możliwości playera, przeca to iOS i kolejna możliwość zarobienia na programach :)) można uczynić urządzonko potrafiące na ekraniku wyświetlić nie tylko informacje o muzyce. Uproszczono je (brak możliwości robienia zdjęć i filmów) ale w prostszą formę wlano chyba więcej możliwości wykorzystania samego urządzenia nie zmieniając go przy okazji w kombajn od wszystkiego. To ma być player muzyki do cholery a nie urządzenie sterujące ruchem wirnika helikoptera! Doropha w swoim starszym modelu nano do ustawień nawet nie wchodzi bo się w nich gubi. Ona chce urządzenia grającego a nie robiącego ekhem lody. Jabłko chyba zauważyło ten problem i jego odpowiedź na ów problem bardzo ale to bardzo mi się spodobała. Z ocenami warto poczekać do czasu pierwszych crash-testów i sprawdzenia przez innych nieszczęśników jak się ma sprawa wykonania i trwałości szybki. Ale można mieć nadzieję, że będzie dobrze i że to małe coś znajdzie się w torebce żony. iPod touch cokolwiek jest dla niej za duży a to małe coś przyczepić można gdzie się chce… Tak, iPod nano to będzie sprzedażowy hicior i wcale się temu nie będę dziwił.

iPod touch
iPod touch nie był żadnym zaskoczeniem. Od dawna w necie krążyły plotki o nowej jego wersji i zasadniczo sprawdziły się. Będzie Retina, będzie FaceTime, będzie to wszystko, czego się spodziewaliśmy. I zapewne będzie to mocna maszyna, na której będzie się dobrze grało. Oj PSP, gdyby ten sprzęcik miał jakieś opcjonalne sterowanie w sensie jakiejś sprzętowej nakładki… Jobs może się chwalić, że iPod touch sprzedaje się lepiej niż PSP i DS razem wzięte ale nie wydaje mi się, by było tak różowo. Ten sprzęt wciąż nie przyciąga dużych deweloperów i dużych budżetów na produkcję solidnych gier. Wciąż postrzegany jest jako coś głównie grającego muzykę i filmy. Ten sposób myślenia dużych deweloperów musi jabłko jakoś zmienić. Moc sprzętu to jedno ale łatwość grania to drugie. A prawda jest taka, że nie we wszystkie rodzaje gier na iPodzie zagra się miło.

Tak czy inaczej – dostaliśmy to, czego się spodziewaliśmy i wielkiego zaskoczenia tu chyba nie było.

iTunes 10
Mam nadzieję, że iTunes 10 to coś więcej, niż tylko Ping i jakieś okładki zamiast nazw albumów. Ten soft rozrasta się straszliwie i zaczynam czuć potrzebę jakiejś jego wersji lite, która będzie robiła za playera. Wracając jednak do Ping – nie kumam co Apple chce tu osiągnąć. Naprawdę potrzebujemy kolejnej sieci społecznościowej? Naprawdę tak ograniczonej w obliczu możliwości oferowanych przez choćby Last.fm? Po jasną cholerę mam robić sobie sieć znajomych na nowo, skoro mam ich już w uberglobalnym Facebooku? Kompletnie nie widzę sensu w Pingu i tak sobie myślę, że jabcok o wiele lepiej zrobiłby stawiając na współpracę z Facebookiem i Twitterem. Dlaczego? Bo już mamy gdzieś kolejne sieci społecznościowe. Dajcie nam wykorzystać te, w których już jesteśmy zamiast fundować nam nowe.

A czy to całe iTunes 10 zostało jakoś zoptymalizowane? Działa pod Windows szybciej? Da się używać na słabszym sprzęcie? Bo jeśli nie, to ja nie widzę sensu w upgrade i dawaniu kolejnego numerka temu kombajnowi. Kombajn doskonale sprawuje się jako zarządca mediów ale niewiele więcej niestety.

Apple TV
I to było to „one more thing” (uuups – hobby :)), na które czekałem. Pudełeczko, które w końcu warto mieć i które służy tylko temu, czemu ma służyć: streamingowi. Jasne, już słyszę jęki „jak to tak, bez twardziela?” i doskonale je rozumiem. Bo to są jęki powodowane głównie tym, jak niedorozwinięty jest nasz rynek mediów. Apple zrobiło sobie końcówkę streamującą ichni content ssany wprost z ichniego sklepu, tudzież z kilku popularnych w Stanach serwisów. U nas to urządzenie ma w tych warunkach sens daleko mniejszy, niż poprzedni apfelTV – po prostu nie mamy czego streamować. Przynajmniej większość z nas bo niektórzy już sobie zrobili biblioteki swoich filmów, muzy i czego tam jeszcze gotowych do streamowania (tak, ten dwuterabajtowy twardziel, o który pytałem w społecznościówkach to właśnie efekt rozrostu ilości mediów). Jednak jako końcówka wyświetlająca różne rzeczy z mojego komputera, który już niebawem spod TV wyleci, to się może sprawdzić! W normalnych krajach cena tego drobiazgu będzie bardziej, niż sensowna i można będzie pozwolić sobie na eksperymenty. U nas zwyczajowo będzie to jakiś kosmos cenowy ale gdybym żył w Stanach, pewnie długo nad wydaniem stu dolców bym się nie wahał. To żaden majątek przecież a jeśli się jest klientem iTunes Store, to aż się draństwo prosi o postawienie pod telewizorem.

Tak, wiem – specyfikacja tego urządzenia nie zabija, niemożność grania 1080p w obecnych czasach śmieszy a uwiązanie do ekosystemu jabłka wkurza. ALE. To urządzenie powstało li tylko po to, by konsumować treści dostępne w iTS i z jabłczanego punktu widzenia ma po prostu sens. Z mojego zresztą też – niedrogie, zapewne bezgłośne, małe i pozwalające na bezproblemowe granie kolejnego odcinka serialu. Za 0,99 dolca. To może się całkiem nieźle przyjąć!

Podsumowując: dwa urządzenia, które mną ruszyły i spowodowały ślinotok, zapowiedź fajnych rzeczy w iOS 4… Tak, to było dobre keynote i mocne tupnięcie jabłka. Zabawki wujek Jobs pokazał fajne. Szkoda niestety, że u nas ceny i brak iTS zupełnie pozbawia sensu inwestowanie w te w sumie niedrogie tam przecież bajerki. Ot może kiedyś i u nas sytuacja nieco znormalnieje. Może. Kiedyś. A póki co zaczynam zbierać na nowego nano. Zajebiście mi się spodobał :)

01.09.2010

Stało się! Da Majek stał się dziś uczniem klasy pierwszej szkoły podstawowej. Emocji przed całą imprezą nieco było, żal z rozdzielenia z dotychczasowymi kolegami i koleżankami (szkoła prowadzi politykę mieszania dzieciaków jak tylko się da, by poznały się z jak największą ilością innych dzieciaków) i zwykły stres przed nowym i niezbyt znanym.

Po imprezie nieznane stało się bardziej znane, ławki stały się fajniejsze niż siedzonka przy zerówkowych stołach, tablica przestała chyba być jakoś wybitnie straszna a pani okazała się być póki co bardzo sympatyczną osobą. Czyli chyba Majka sobie w szkole jakoś tam poradzi.

Damn, to małe do niedawna gówienko zaczęło łazić już do szkoły… Ależ ten czas leci…

Powodzenia młoda! Pomożemy jak tylko będziemy mogli ale nie spodziewaj się, że będziemy za ciebie rozwiązywali zadania domowe. Ucz się, zdobywaj wiedzę i kasuj swojego starego mądrymi tekstami w nadchodzących pogadankach, które jako nastolatka na pewno będziesz mnie i Dorocie urządzała. Tupanie nóżką nie pomoże ale przeprowadzenie jakiegoś dowodu – oj tak, to wywrze pożądane wrażenie!

Poniżej raptem dwa zdjątka bo do wewnątrz szkoły się nie dostałem za sprawą marudzącego Gutka. Doropha mówiła, że było duszno, rodziców kupa ale tak poza tym to ponoć fajnie.

I to mniej więcej tyle. Plan zajęć mamy (na szczęście wuefów o jeden więcej, niż religii), Majka będzie łaziła głownie na pierwszą zmianę i jakoś to wszystko chyba się z czasem w zdrową całość poukłada. A jak tam pierwszoroczniaki Wasze? Ktoś jeszcze w ogóle w tym kraju ma dzieci? :)

Zagar – Wings of Love

W skrócie: roboty po uszy i czasu na cokolwiek innego brak. Gdyby nie to, że robota fajna, pizdnąłbym to w diabły i znalazł coś innego.

Wings of Love znów na mnie działa. Zagar leci mnie dziś tu pół dnia i znów nie mogę się od tego kawałka oderwać (cała płyta też jest niczego sobie). Kiedyś o tym wspominałem ale powtórzę – RE-WE-LA-CJA jak dla mnie. Znów włoski na karku stają na baczność… Co jest w tej nucie, że tak działa???

Pobierz/obejrzyj teledysk (m4v; 27mb)

Monitor dla papy CoSTy

Droga rodzinko (a może i jakiś sponsor się znajdzie, kto wie :)). No niestety, brak monitora do komputera boli strasznie. Nie ma na czym zdjątek i filmików obrabiać (no i Gutka wcale nie widać na stronie), nie ma jak żyć po prostu. Gromadzę powoli (a właściwie to wcale bo zawsze są jakieś inne wydatki) zasoby na nowy monitorek ale jeśli macie jakieś zbędne eurasy w portfelach drogie moje ciotki, to ja je bez skrupułów przyjmę. Znacie mnie :)

Kliknięcie na powyższy obrazek przeniesie do płatności PayPal, gdzie (jeśli jeszcze nie macie) można sobie konto założyć i wygodnie kasę przelewać.

Żebrzę? Jasne! Wstydzę się? Ani trochę :)

Logowanie

Ostatnie komentarze

Lifestream